Menu

zwierz popkulturalny

ZWIERZ POPKULTURALNY PRZENIESIONY NA WWW.ZPOPK.PL

Kup pan ludzkość czyli dlaczego najlepiej wypadamy w reklamach

ratyzbona

 

Hej

 

Dzisiejszy wpis powstawał w głowie zwierza już od dawna, zwierz nawet zahaczał o niego od czasu do czasu w swoich innych postach. Będzie to prawdopodobnie jeden z najbardziej popkulturalnych wpisów jaki gościł na tym blogu, będzie bowiem o tym, że dziś nikt tak nie dba o wizerunek ludzkości jak reklamy. Otóż moi drodzy świat nie jest szczególnie sympatycznym miejscem. Jeśli włączycie wiadomości, to zaraz po informacji, że nasi przegrali, dostaniecie kilka obrazków z krajów ogarniętych kryzysem, przebitki na kraj w którym ktoś wznosi okrzyki w nieznanym nam języku i coś pali się w tle. Potem jeszcze wściekli politycy, i teoretycznie zabawna informacja o stanie polskich dróg czy pani z małej miejscowości na Mazowszu, której produkt podbija lokalny rynek. Potem jak zwykle smutne dla naszych kibiców wiadomości sportowe. Jeśli posiedzicie do tego dłużej przy telewizjach informacyjnych lub wyrobicie sobie niezdrowy nawyk czytania gazet i tygodników, dowiecie się o morderstwach, nadużyciach, śmiertelnie chorych dzieciach, młodych ludziach bez perspektyw a wszystko to nawet bez dotykania problemów takich jak głód w Afryce, efekt cieplarniany czy epidemia AIDS. Tak moi drodzy nie ma się co oszukiwać, że świat widziany przez pryzmat telewizji nie jest szczególnie dobrym miejscem. Niepokojące jest też to, że właściwie taka wizja świata nie jest całkowicie zafałszowana. Ilość strasznych rzeczy jaka dzieje się codziennie, przerasta ludzkie wyobrażenie. Co więcej wydaje się, że słowo ludzkość w ogóle wychodzi z użycia poza frazą „zbrodnia przeciwko ludzkości”, które pada albo zbyt często albo zbyt rzadko z naszych telewizyjnych przekazów.

 

Niektórzy twierdzą, że wizja dobrego i sprawiedliwego świata ostała się w najpopularniejszych wytworach kultury popularnej jakim jest film czy serial. Z jednej strony jest to prawda. Rzeczywiście, świat filmowy jest zazwyczaj dobry (oczywiście jeśli odpowiednio dobieramy repertuar, bo równie dobrze możemy stwierdzić, że kino tworzy najbardziej ponurą wizję ludzkości, jaką można sobie wyobrazić) a zło zostaje pokonane. Ale to nie jest przecież nasz świat, to wizja, która z ludzkością, czy  z pojedynczymi widzami nie ma nic wspólnego. To piękna wizja świata, która jednak jest o krok za daleko, od tego w czym bierzemy na co dzień udział. Ludzie na ekranie są piękni, kadry idealne, wszystko dobrze się kończy. Chętnie uciekamy do tego świata, ale nie czujemy się jego częścią. Filmy może zmieniają nasze poglądy na kwestie urody, sposobu randkowania czy  istnienie prawdziwej miłości, ale to wciąż elementy, które nie są w stanie zmienić naszej opinii o ludzkości, czy tym jak wygląda świat jako taki. Co więcej ilekroć widzimy na filmach dobre zakończenie, pojawia się nam w głowie myśl, że takie rzeczy tylko na filmach. W idealnym świecie, gdzie wszyscy mają białe zęby i nic nie jest prawdziwe. W naszym świecie ludzie wyglądają normalnie, nikt się w nas nie zakochał w metrze i na dodatek nasze mieszkania są małe, a kredyty duże.

 

 

 Dlaczego o tym, że ludzie są dobrzy przekonuje nas reklama internetwych aukcji

 

 

Wydaje się jednak, że mimo co raz bardziej zakorzenionego w ludziach sceptycyzmu wobec wizji dobrego świata, zamieszkiwanego przez dobrych ludzi, sporo z nas pragnie poczuć się częścią wspólnoty i to dobrej wspólnoty. Choć docierają do nas same złe wiadomości, to viralami (poza obrazkami ślicznych kotków, robiących słodkie rzeczy) w sieci nadzwyczaj często, stają się obrazki pokazujące nadzwyczajną odwagę, czy zwykłe sympatyczne gesty, których prawdę powiedziawszy nikt by się nie spodziewał. Ludzie rzadko przesyłają sobie na masową skalę video pokazujące ludzi zachowujących się wobec siebie nieprzyjaźnie (chyba, że ludzie są nieprzyjaźni wobec kotów) częściej, podrzucamy sobie obrazki lokalnych bohaterów, czy genialnych pięciolatków. Ten dość powszechny trend (zwierz pisze ogólnie, bo może nigdy nie braliście w tym udziału, drodzy czytelnicy i jedynie zwierz ma słabość, do oglądania ludzkości z dobrej strony) wykorzystują twórcy reklam. Tak, dziś to reklama stała się medium, które w imię co raz to nowych marek, stara się nas przekonać, nie tylko do tego, że ludzie są dobrzy, ale także zmotywować nas do osiągnięć, lub po prostu do poczucia dumy z samego powodu bycia człowiekiem. I jakkolwiek by to naiwnie brzmiało (zwierz cały czas boi się, że dostanie bęcki od zwolenników „prawdziwego świata”) zwierz jest im nawet wdzięczny.

 

 Jednym z pierwszych virali na które zwierz kliknął była historia tego chłopca, który po prostu oddał innemu dzieciakowi cenną złapaną piłkę. Takie historie ludzie chcą sobie przesyłać, nawet jeśli sa błache 

 

 

Nie dalej jak dwa dni temu Coca- Cola (światowe imperium zła, jak lubią nazywać niektórzy ten koncern) wypuściła reklamę, która zbiera pozytywne nagrania z ulicznego monitoringu. Zamiast pokazywać, zazwyczaj pokazywane w ten sposób bójki czy przestępstwa, widz może obejrzeć zwykłe przejawy życzliwości, czy jak w jednym przypadku niesamowitej, niczym nie uzasadnionej odwagi.  Choć reklama teoretycznie sprzedaje nam tylko napój gazowany, jednocześnie sprzedaje nam erratę do wizji świata – skoro kamery znane są z tego, że łapią przestępców, dlaczego miałby nie łapać dobrych uczynków czy romantycznych chwil. Świat może być dobry, twierdzi Coca Cola na marginesie dodając, że może być jeszcze lepszy, jeśli napijesz się ich gazowanego napoju. Kwestia polega na tym, że choć przyzwyczailiśmy się do tego, że sprzedaje się nam gazowany napój to wciąż porusza nas wizja, że ludzie są dla siebie mili.

 

 

 Część z tych zdjęć zwierz widział w internecie wcześniej stąd ma pewność, że nie zostały wykreowane na potrzeby reklamy

 

 Podobnie E-bay reklamujący się prostym hasłem „Wierzymy, że ludzie są dobrzy” pokazując drobne akty ludzkiej dobroci, i zapewniając, że bez dobrej woli ze strony sprzedających i kupujących pomysł internetowych akcji, byłby jedynie szaleństwem. Apple każe nam wierzyć, że ludzie, którzy myśleli inaczej, musieli zawsze się zmagać z niechęcią, przeszkodami czy wyzwiskami ale to właśnie ich działania zmieniły historię. Producent sprzętu elektronicznego nie tylko każe nam wierzyć, że ludzie potrafią przeciwstawić się przeciwnościom losu, ale także motywuje nas samych – myślcie inaczej, a zmienicie historię.  Oczywiście takie myślenie powinno się przede wszystkim przejawiać tym, że kupimy nowego notebooka Apple. Zwierz zauważył, że na takie „ogólnoludzkie” reklamy decydują się przede wszystkim duże koncerny. Zwierz podejrzewa, że nie chodzi jedynie o zasięg produktu i reklamy, ale o to, że te firmy bardziej nawet niż konsumenci, potrzebują byśmy uwierzyli, że jest coś takiego jak ludzkość. I że może się ona połączyć nie tylko dobrą wolą ale i pewnymi produktami.

 

 

Choć dziś taka reklama może się nieco kłócić z postrzeganiem Apple jako firmy, której produkty kupują ci co myślą jednakowo. To jednak  przekaz pozostał. 

 

Najłatwiej jednak wypuszczać tego typu podnoszące na duchu reklamy, jest firmom produkującym sprzęt sportowy. Addis całą swoją kampanię reklamową, już od dawna opiera o hasło „Impossible is Nothing”. Powołując się na przykłady znanych sportowców (choć nie tylko), firma sprzedająca dresy i trampki przekonuje widzów, że wszystko jest możliwe do osiągnięcia, nawet wtedy kiedy, musimy stanąć oko w oko, z pozornie nie możliwymi do pokonania przeciwnościami losu. Historia sportu dostarcza z resztą wielu tego typu opowieści, każących wierzyć, w możliwości ludzkiej woli, ciała ale także w to, że jeśli ponosi się porażkę można się podnieść. Z kolei Nike, co roku przekonuje nas, że po prostu możemy się ruszyć i zmienić nasze życie. W swojej chyba najbardziej pod tym względem bezpośredniej reklamie firma ograniczyła się do pokazania 30 sekundowej reklamy, na której widzimy urywki konferencji prasowej z 1996 roku w czasie której Lance Armstrong informował publicznie, że jego zaawansowany rak, rozsiał się na narządy wewnętrzne i dotarł do płuc i mózgu. Reklama kończąca się prostym „Just Do it”,  emitowana była w latach kiedy nazwisko Armstronga, jednoznacznie kojarzono z kilkoma zwycięstwami w Tour de France. Zwycięstwami, które odniósł już po tym jak pokonał chorobę. Obie firmy teoretycznie nie budują pozytywnego wizerunku całej ludzkości, ale budują przed widzami wizerunek człowieka, który po prostu może się zmienić, coś zrobić, pokonać to co niemożliwe, zamienić jutro na dziś. Zwróćcie uwagę, że reklamy Nike i Adidasa nie mają sportowych haseł – choć oczywiście domyślamy się, że tym „it” ma być pójście na siłownię a owo „impossible” dotyczy rekordu w biegu na sto metrów to oba hasła łatwo można przełożyć na dowolną dziedzinę życia. Rusz się, możesz wszystko – czy nie jest to jeden z pozytywniejszych przekazów jaki płynie z ekranu?

 

 

 

Nie ma rzeczy niemożliwych - przesłanie, które w świetle tej reklamy można spokojnie przełożyć na całe życie nie tylko na sportowe osiągnięcia.

 

 Reklama nie mówi, że musisz kupić buty, nie mówi nawet, że facet, którego widzisz pokonał raka. Mówi żebyś coś zrobił. 

 

Zdaniem zwierza, najlepiej jednak wewnętrzną potrzebę ludzi ,by poczuć się częścią ludzkości wykorzystuje Visa, w swoich około olimpijskich kampaniach „Go World”. Tu poza przypominaniem (głosem Morgana Freemana, co zawsze pomaga) nie tyle sportowych osiągnięć, ale najbardziej wzruszających, czy niesamowitych momentów Igrzysk Olimpijskich, Visa wypuszcza dodatkowo reklamy, które przekonują nas, że Igrzyska to przede wszystkim święto ludzkości, życzliwości, jedności. Choć oczywiście, takie reklamy uderzają w wysokie tony, to jednak ich przekaz jest właściwie dość radykalnie odmienny, od tego co zazwyczaj słyszymy. Można go zawrzeć w stwierdzeniu „Jesteśmy ludźmi, mamy prawo być dumni”. Taki przekaz brzmi szczególnie ekscentrycznie, na tle nie tylko przekazów medialnych ale i reklam społecznych. Bo reklamy społeczne (nawet te namawiające do czynienia dobra) zazwyczaj budują nasze zaangażowanie, na poczuciu winy, i stwierdzaniu, że mimo iż nam jest dobrze, to innym jest źle. I choć rzecz jasna jest to prawda (co więcej nikt nam przy okazji, nie próbuje sprzedać karty kredytowej, a wręcz przeciwnie namawia do wyłożenia pieniędzy) to jednak  przekaz „Świat jest zły, pomóż uczynić go lepszym” jest zdecydowanie powszechniejszy od przekazu „Świat jest dobry, możemy tyle osiągnąć”.

 

 Zdaniem zwierza ta reklama stanowi kwitnesencję tego co zwierz nazywa reklamowaniem ludzkości

 

 

 

Obie powyższe reklamy tylko teoretycznie sprzedają nam wysiłek sportowy, w istocie sprzedaje nam raczej piękne gesty, o których chcemy pamiętać

 

Jednak nie zawsze, chodzi o uderzanie w wysokie tony (powiedzmy sobie szczerze wyżej niż Visa się już nie da), przekonywanie nas, że ludzkość stać na dobro, miłość i poświęcenie. Niekiedy wystarczy jedynie  pokazać, że do nudnego życia, ludzie mogą wprowadzić trochę pozytywnej energii działając razem. Na tym założeniu opierają się reklamy T-mobile. Oglądając organizowane na lotniskach czy dworcach flash moby, nie tylko zachwycamy się ich organizacją, czy koordynacją tancerzy lub głosami śpiewaków. Reklamy wywołują pozytywne uczucia. także dlatego, że pokazują iż ludzie potrafią zrobić coś szalonego, co zmieni rzeczywistość wokół nich. Przyglądając się takiemu video może nie poczujemy od razu, że musimy kupić abonament w T-mobile, ale raz na zawsze skojarzymy markę z czymś pozytywnym. Co oczywiście jest prostym zabiegiem marketingowym, ale z drugiej strony, poza wizją marki dorzucają nam przy okazji, cegiełkę do wizji ludzkości, w sumie dość uczciwa wymiana. Oni pokazują swoje logo, my widzimy, że ludzie mogą od czasu do czasu coś zrobić razem.

 

 

 

T-Mobile pokazuje tylko tyle, że ludzie jeśli chcą mogą się razem zebrać i zamienić coś zupełnie codziennego w coś fajnego

 

Oczywiście zwierz nie chce przesadzić. Reklamy tego typu działają zdaniem zwierza tylko wtedy, kiedy możemy dostrzec w nich odbicie prawdziwego świata. Kiedy pojawiają się odgrywane filmiki, czy naprawdę „motywacyjne” reklamy, oparte nie tyle o prawdziwe historie, co o napisane scenariusze, przestajemy w nie wierzyć. Świat reklamy (podobnie jak filmu) odpływa od nas – może nas wzruszyć, niektórych może nawet zainspirować, ale naszej wizji tego jak wygląda świat, nie zmieni. Co więcej w takich przypadkach, jeszcze częściej niż w wyżej wymienionych, wychodzi z nas podły krytyk, który każe dostrzegać w pozytywnej reklamie, jedynie prostą grę na emocjach. Stąd też zwierz nie przepada za nową reklamą Levisów, dlatego bardziej niż wzrusza śmieszy go reklama Pantene gdzie głucha dziewczynka, uczy się grać na skrzypcach. Bo nie chodzi o jakikolwiek pozytywny czy wzruszający przekaz. Chodzi o proste stwierdzenie, że ludzie mogą być dobrzy w jakiś sposób zakorzenione w rzeczywistości. Jak widać nie sposób go usłyszeć z innych ust, niż głos sprzedawcy.

 

 Kiedy ktoś próbuje zwierzowi sprzedać spodnie takimi reklamami (o ile się zwierz nie myli to tekst w tle to wiersz Bukowskiego) to wtedy zwierz zdecydowanie nie podąża za wspaniałą wizją twórców.

 

 

Na koniec zwierz pragnie zauważyć, że nie jest naiwny. Doskonale zdaje sobie sprawę, że motywacyjne video podnoszące samopoczucie i wiarę dobro świata, ludzie przesyłają sobie chętniej niż panią mówiącą „Kupcie nasze trampki, nie rozklejają się po roku”. Virale z pozytywnym przekazem krążą po sieci, pozwalając na oszczędności na reklamie. Ale z drugiej strony, w sumie co w tym złego. Dlaczego z okazji reklamy nie mamy sobie odrobinę podnieść samopoczucia (zwłaszcza jeśli jesteśmy w pełni świadomi tego, że firma nieco nas „wykorzystuje”). Zwierz wie co prawda, że świat nie jest ani dobry ani zły. A ludzkość jest stworzona, po równo do rzeczy dobrych i koszmarnych. Po prostu uważa, że jeśli mamy robić cokolwiek dobrego, musimy sobie raz na jakiś czas przypominać, że jest to możliwe. Zwierz (mówi tu osobiście) może kupić ten przekaz razem z logo karty płatniczej. Poza tym, kto ma dobrze myśleć o ludzkości jeśli nie my sami?

 

 Na koniec zwierz wrzuca swoją ulubioną reklamę sportową po której obejrzeniu zawsze ma ochotę iść na siłownię (czego jednak zazwyczaj nie robi)

 

Ps: Zwierz dochodzi do wniosku, że gdybyśmy nie potrzebowali takich reklam nie byłoby sensu ich produkować, bo nie przesyłalibyśmy ich sobie i nie wklejali na strony na facebooku. Co by wskazywało, że zwierz jednak nie jest samotny.

Ps2: Tak zwierz wie, że do reklam należy podchodzić z cynicznym dystansem ale postanowił być ekscentrycznie optymistyczny.

 

Komentarze (22)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Aeth] *.media-press.tv

    Bardzo pozytywny, optymistyczny i podnoszący na duchu tekst. Aż mi się cieplej na sercu zrobiło czytając, że nie tylko ja wzruszam się na reklamach (dobrych reklamach, ma się rozumieć, reklamach z sensem, przekazem i emocją) :)

  • esther99

    Ale serio? To właśnie reklamy tworzą najbardziej zafałszowany obraz świata, wmawiając nam, że wszędzie na świecie codziennie rano uśmiechnięte rodziny (wybielająca pasta do zębów), w ładnych, czystych ubraniach (proszek do prania) jedzą razem śniadanie (płatki śniadaniowe). A tak nie jest. Filmy tworzą bardziej wiarygodny obraz świata, IMO. Co z tego, że to taki pozytywny obrazek, skoro tak bardzo niewiarygodny. To tylko chwyt marketingowy, dzięki któremu koncerny mogą więcej sprzedać.

  • ratyzbona

    @esther99- ale zwróć uwagę, zwierz nie powołuje się na reklamy, które pokazują panią domu w idealnym makijażu czy sprzedających proszki do prania w których suche idealnie układające rzeczy wychodzą z pralki. Chodzi o takie dokładnie reklamy jakie zwierz przedstawił, dokładnie takie. Nie wszystkie. Zwierz z resztą wie że koncerny chcą sprzedać. Inaczej reklamy nie byłby reklamami

  • escott

    No, muszę powiedzieć, że chyba nigdy się ze Zwierzem aż tak mocno nie zgadzałam ;) Reklamy generalnie budzą we mnie potężne obrzydzenie, ale już te, które usiłują sprzedawać jakieś trampki przez odwołanie się do Dobra Ludzkości czy innych Wartości we wzruszających filmikach doprowadzają mnie do mdłości i bardzo smutnych myśli na temat świata. Nic nie poradzę, im bardziej "pozytywny przekaz" im większe słowa im potężniejsza gra uczuciami, tym większa budzi się we mnie złość na bezczelnych manipulatorów, którzy mają czelność używać wszystkiego, żeby sprzedać jakieś gadżety. To, czego najbardziej nienawidzę we współczesnych reklamach, to właśnie to udawanie, że nie sprzedaje się zwykłych przedmiotów, tylko jakieś idiotyczne "lajfstajle" albo jeszcze inne "idee". Nie kupuję wykorzystywania ludzkiego wygłodzenia na pozytywne i sentymentalne bodźce celem wtłaczania jakichś nikomu niepotrzebnych abonamentów na coś tam :/

  • ratyzbona

    @escott - no ale właśnie po to zwierz napisał ten teks. Bo sporo ludzi myśli tak jak ty, ba nawet zwierz w pewnym stopniu tak myśli. Ale powiedz mi escott gdzie indziej ktoś ci pokaże pozytywne i sentymentalne bodźce? Powiedz mi gdzie zwierz może usłyszeć że ludzie są dobrzy, ludzkość może się zjednoczyć a przeciwności da się pokonać? Zdaniem zwierza tu leży problem - potrzebujemy takiego przekazu a dostajemy go tylko w pakiecie z abonamentem. Przy czym ja nie widzę tu bezczelnej manipulacji - bo przecież widać od razu, że to reklama. Jak juz zwierz pisał. Skoro z okazji igrzysk olimpijskich taki pozytywny przekaz pojawia się tylko z logo Visy to zwierz jest w stanie uznać to za cenę jaką płaci.

  • escott

    No ale jak słyszę to w reklamie, to właśnie od razu wiem, że to nieprawda, bo to reklama. Nie ma prawdy żadnej w reklamie i być nie może, wszystko, co reklama mówi jest unieważnione przez fakt, że jest reklamą. Ludzie - bardzo rzadko - robią czasem virale bezinteresownie, robią akcje w rodzaju I Believe in Sherlock, albo kibicują razem z Irlandczykami, a halę przylotów można zobaczyć w Love Actually ;) Jeśli Coca Cola albo jakiś uroczy koncern wykorzystujący niewolniczą pracę i dewastujący środowisko ma mi mówić, że ludzkość może się zjednoczyć, to, serio, dziękuję, postoję niezjednoczona... Poza tym, ja chyba w ogóle nie mam potrzeby tego rodzaju ogólnych przekazów typu "podążaj za marzeniami" albo "hop hop ludzkość jest fajna", wolę bardziej lokalne zjednoczenia ;)

  • 19ness84

    www.deathandtaxesmag.com/122171/arizona-diamondbacks-kill-young-fans-spirits-with-misplaced-kindness/

  • escott

    Tak w ogóle i w PS to najbardziej zdanie na temat ludzkości i humor poprawiają mi takie Zwierze jak Ty, a nie Visa, ot co :)

  • Gość: [marla] 212.124.244.*

    Ja rozumiem całkowicie Zwierza, bo po ostatnim zapostowaniu na zwierzowym fanpejdżu reklamy Coca Coli, zaczęłam się zastanawiać, dlaczego mało jest rzeczy, które wzruszają mnie (nawet do sentymentalnej łzy ;)) jak reklama z pozytywnym przekazem. No i nie muszę się dłużej zastanawiać, bo Zwierz właśnie napisał. Mogę dodać kilka od siebie (nie wszystkie z pretensjami do ogólnoświatowej uniwersalności): 1. Kilka lat temu któryś z francuskich koncernów samochodowych miał reklamę, w której bezzębny pan taksówkarz wyjaśnia zdumionemu na widok Marylin, Jamesa Deana i Elvisa pasażerowi, że życie jest piękne (reklama jednak nie działa jak powinna, bo nie umiem sobie przypomnieć, o jaką markę samochodu chodzi ;p). 2. Reklama Lecha sprzed kilku sezonów: rodzisz się, idziesz do przedszkola, tu długa wstawka o fantastycznym życiu, hasło 'czy z życia da się wycisnąć jeszcze więcej' (działa, do tej pory jak wybieram się do sklepu bez preferencji, to kupuję Lecha). Na mnie osobiście działają pozytywnie też reklamy MasterCard, którą można zapłacić za wszystko co bardziej cenne niż bezcenne- nie wszystkie, ale akurat ostatnia, euro-okolicznościowa, jest urocza.

  • escott

    No niestety, reklamy mają dla mnie wyłącznie jeden przekaz: widzisz, jacy jesteśmy słodcy, no daj nam swoje pieniądze, też będziesz fajny, kup, kup, KUP, DAAAAJ... Bo z Twojej kasy musimy zapłacić za emisję tych uroczych filmików...

  • ratyzbona

    @escott- a widzisz, zwierz wychodz z założenia (blog jest subiektywny), że jesteśmy świadomi, że chcą nam coś sprzedać. Ale to my decydujemy czy kupujemy. Zwierz bierze z reklam przekaz i zostawia z boku markę. Chciałby przekaz bez marki. Ale gdzie taki znaleźć?

  • ratyzbona

    @escott- jeszcze jedno - zwierz wie, że Coca Cola nie jest złożona z samych dobrych dusz (choć w tym klipie obrazki są naprawdę z kamer monitoringu czy się nam to podoba czy nie), ale czy można żyć w świecie w którym wszystko jest złe, wszyscy są chciwi itp? Chcemy dostrzegać trochę dobra w świecie i ludziach, bo musimy tu żyć a żyć z wizją złego świata nie jest prosto.

  • escott

    Ale ja w ogóle nie twierdzę, że wszystko jest złe, wszyscy są chciwi etc., zaczynam mieć takie wrażenie właśnie dopiero wtedy, gdy fajne zjawiska wykorzystuje bezdusznie jakiś chciwy koncern... Mam dokładnie odwrotnie, kiedy marka mi się wpycha do pozytywnego przekazu, to zaczynam mieć wrażenie, że nic w ogóle nie jest już autentyczne, fajne, dobre, bezinteresowne... Że wszystko to bujda i wszystko jest na sprzedaż. Do dziś nie mogę się otrząsnąć po najstraszliwsze, co w ogóle widziałam jeśli chodzi o reklamy. To było to - niech ich z rynku wyeliminują i pogrzebią pod stertą gruzów! - to, co jakiś producent gumy czy dropsów zrobił z "Pięknego umysłu". Widziałam to kiedyś w kinie, myślałam, że się schowam pod podłogę albo ucieknę ze wstydu i takiego jakiegoś żalu. Pod kilkuminutowy (!) montaż scen z Crowe'em w roli Nasha podłożyli napisy i zmienione dialogi o tym, że formuła, nad którą on pracuje, to nowatorski przepis na tę gumę czy coś tam i że kiedy odbiera nagrodę, to za to. Nie wiem, kto się na to zgodził, nie wiem kto to zrobił. Nie umiem opisać, jak bardzo to jest żenujące. Ale właśnie to, podłożenie pod autentyczną i autentycznie podnoszącą na duchu historię o niezłomnym człowieku, który mimo choroby potrafił dokonać czegoś - znów: autentycznie - wielkiego, zdobyć kolejny kawałek wiedzy dla nas wszystkich, historii o wymyślaniu nowych cholernych dropsów to jest dla mnie esencja tego, co robią ci wszyscy kreatywni od reklam z pozytywnym przekazem. Nie powiem szczerze, co o tym i o twórcach tamtego czegoś myślę, bo wiem, Zwierzu, że nie lubisz wulgaryzmów w komentarzach ;) A gdzie szukać bezinteresownego pozytywnego przekazu to pisałam wyżej, zdarzają się jeszcze różne spontaniczne akcje.

  • ratyzbona

    @escott- a widzisz mnie też by to zdenerwowało. Może kwestia polega na tym, że ja sobie olewam przekaz reklamowy. Ale pod taką manipulację też by mnie to wkurzyło. Podobnie jak strasznie mnie wkurz np. wykorzystanie Bukowskiego do reklamy jeansów. Czy na przykład coś tak kuriozalnego jak to: www.youtube.com/watch?v=opOQlA0LVqo.

  • ratyzbona

    @19ness84- Ness nie chodzi o samą sytuację (moim zdaniem dzieciak jednak mógł spokojnie nie oddać piłki gdyby nie chciał i nie czekałby go żadne konsekwencje) ale o to, że takie historie ludzie chcą widzieć, ludzie pragną dobrych uczynków i życzliwości. Tylko wydaje się, że mówienie o tym nie jest w cenie.

  • Gość: [wazon] *.dynamic.chello.pl

    A mnie się mdło robi, od promowania tych szalenie szlachetnych i bohaterskich ludzi, którzy oddali znaleziony portfel, albo zadzwonili po pogotowie, albo przykryli rannego wlasna kurtką. To nie jest ani szlachetność ani bohaterstwo, tylko psi obowiązek. A tego typu rzeczy zamieszczane po prostu są manipulacją, łaćznie z pokazywaniem szczęscia rodziny, w ktorej mama wyprala brudne cos w tam w proszku "czyścioszek" i cala rodzina jest z tego powodu szczęsliwa. Albo wszyscy własnie wypili napój "Słodyczek" i mówia o tym przez trzy minuty pelni euforii. Takie szczęście do mnie w zadnej mierze nie przemawia. Tego, czy ludzie są dobrzy i radośni nie znajdziemy w reklamach.Szczegolnie, że nie są.

  • Gość: [verdana] *.dynamic.chello.pl

    A nikogo nie zastanwia, że wykorzystuje się w reklamie szczęście, bo ludzie to szczęście CHCĄ widzieć? Że to świadczy o ludziach dużo lepiej, niż epatowanie przemocą, konfliktami i nadużyciami w prasie codziennej i informacjach? I ze moze to samo jakoś lepiej świadczy o ludziach?
    Dla mie to zjawisko powinno zostać przeanalizowane przez socjologów, a przede wszystkim mprzez speców od marketingu politycznego. Moze ktoś wreszcie doszedłby do dosyć zaskakującego wniosku - że sądząc z reklam, lepiej sprzedaje się dobro, niz zło.
    Szkoda, ze prócz koncernów nikt w to nie wierzy. Ale moze i dobrze, że ktoś wierzy, nawet jeśli czerpie z tego zyski.

  • escott

    @Verdana: ale przecież akurat politycy to doskonale wiedzą, i od lat słyszałam ględzenie, jak to trzeba robić pozytywne kampanie, bo ludzie to lubią i pokazywać, jak to rośniemy w siłę i żyjemy dostatniej. Kto robi "kampanię negatywną" od razu jest zjeżdżany przez speców w tygodnikach. A skądinąd działają aż miło. Chociaż gdyby jeszcze polityk miał mi się lansować na klipach z ludźmi ratującymi kotki i podającymi sobie ręce, to nie oglądałabym ze strachu telewizji nawet w Euro chyba ;)

  • Gość: [MT] *.adsl.inetia.pl

    Lubię reklamy, które przekazują pozytywną wizję świata. Nie lubię szukać dziury w całym. Jeśli Coca-Cola daje mi przez minutę dziennie nadzieję, że ludzie są dobrzy, a świat piękny, to dziękuję Coca-Coli. Nie interesuje mnie "drugie dno". Drugie dno to ja mam na co dzień, na ulicy, na uczelni. Mozart pisał na zamówienie do kotleta, czy ja muszę się zastanawiać nad tym, gdy słucham "Eine kleine Nachtmusik"?
    I bardzo lubię jeszcze reklamę Discovery, która również mówi, że świat jest wspaniały: www.youtube.com/watch?v=0ukAMQsTSwk

    I jeszcze a propos reklam - jak już BBC zrobi reklamę, to pełną parą ;) www.youtube.com/watch?v=WJpQJWpVJds

  • Gość: [baronessa] *.ghnet.pl

    Ja mogę reklamy analizować, pośmiać się, powiedzieć że fajne. Ale to zawsze będzie reklama. Nie umiem odciąć loga - intencje zostaną. Zwłaszcza przy takich gigantach.
    Za to rozumiem potrzebę dobra i słyszenia o nim. Może wystarczy bardzo rzadko oglądać, słuchać, czytać wiadomości :) Jak się wychodzi na spacer i rozmawia z ludźmi, to świat nie wygląda aż tak źle.

  • przyjemnostki.wordpress.com

    To prawda, że jest to najbardziej popkulturalny wpis Zwierza, ale też moim zdaniem najlepszy artykuł jaki dotąd Zwierz napisał.
    Oj rozwijasz się Zwierzu, rozwijasz (i to nie jak papier toaletowy ;)) i piszesz co raz lepiej.

    Zazwyczaj czytam Twoje wpisy, ale nie komentuję, bo mam mało czasu na czytanie blogów, które lubię, a na komentowanie to już prawie wcale. Jednak dzisiaj sprawa przedstawia się inaczej, bo Zwierz walnął z grubej rury.

    Myślę, że jeśli chcielibyśmy przekonać do siebie kosmitów to właśnie takie reklamy powinniśmy im wysłać ;) Szkoda, że to kłamstwo. Piękne, wzruszające, ale jednak kłamstwo.
    Szczególnie widać to w naszym polskim społeczeństwie, które kocha krytykę. Flash moby u nas się nie przyjęły. Chociaż próbowano w Warszawie na przykład wielokrotnie.

    Widziałaś może ten filmik --> www.youtube.com/watch?v=ft8GNg4wyIk
    do niej też nikt się nie przyłączył, a przecież to Stany. Taki wyluzowany kraj, nie?

    Ludzkość nie idzie w dobrym kierunku, ale od czego jest popkultura?

  • Gość: [Legion] *.dynamic.chello.pl

    A mnie najbardziej podnosi na duchu że gdzieś tam świetnie opłacani spece od reklamy wielkich koncernów pomyśleli "Jak to sprzedać ludziom? Powiedzmy im że ludzkość jest dobra". Choćby nie wiem jak cyniczne intencje mieli to już samo przekonanie że taka reklama może zadziałać uważam za przyjemne.

Dodaj komentarz

© zwierz popkulturalny
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci