Menu

zwierz popkulturalny

ZWIERZ POPKULTURALNY PRZENIESIONY NA WWW.ZPOPK.PL

O mój Boże co ja Oglądam czyli o programach, których oglądanie nie przynosi zaszczytów.

ratyzbona

 

 

Hej

 

Znacie to uczucie kiedy z nieznanych sobie przyczyn zalegliście przed telewizorem i nie macie siły przełączyć na inny kanał.  Powody są różne – macie laptopa na kolanach, pilot od telewizora leży pół centymetra poza zasięgiem waszych rąk, lub udało wam się znaleźć właśnie tą idealną pozycję, w której jest wam naprawdę wygodnie i boicie się, że jakiekolwiek poruszenie ręką albo nogą zrujnuje je na zawsze. Wtedy może się wam zdarzyć – zwłaszcza, jeśli nie szukacie ani serialu ani filmu, że znajdziecie się w sytuacji, którą zwierz zwykł nazywać „O mój Boże co ja oglądam!”. Sytuacja ta zachodzi wtedy kiedy oglądacie w telewizji program, który nawet was bawi, ale bawi was tak długo jak długo nie zaczniecie go analizować, czy dłużej się nad nim zastanawiać. Kiedy tylko spojrzycie na siebie zewnętrznym okiem, natychmiast uświadamiacie sobie, że od godziny przyglądacie się produkcji, której nigdy byście nie wybrali w sposób świadomy. Co więcej, uświadamiacie sobie, że wbrew waszym intelektualnym deklaracjom i zapędom całkiem dobrze się przy tym bawicie. I wcale ale to wcale nie macie ochoty znajdować niczego innego, nawet jeśli dwa kanały dalej ktoś analizuje przyczyny kryzysu, a trzy kanały ktoś robi retrospektywę Herzoga. Zwierz wymienia poniżej listę programów przy, których sam podnosi taki okrzyk (wewnętrzny) ale się sprzed telewizora (trochę złe określenie bo zwierz siedzi do telewizora bokiem) nie rusza.  Na koniec zwierz pragnie dodać, że jest to raczej wstydliwa lista. Oglądaniem takich programów nikt się nie chwali. Ale z drugiej strony jeśli zwierz wstydziłby się o nich pisać, to stwierdzenie, że nic co popkulturalne nie jest zwierzowi obce byłoby kłamstwem.

 

Hell’s Kitchen – zwierz musi się wam bez bicia przyznać, że obejrzał jednego czy dwóch odcinków tego programu ale jeden czy dwa sezony. Pomysł programu w którym kucharze amatorzy, lub z niewielkim doświadczeniem przed południem uczą się fachu a popołudniu gotują dla gości restauracji, wszystko zaś okraszone okrzykami Gordona Ramseya, nie jest szczególnie wybitny. I prawdę powiedziawszy, 90% odcinków wygląda dokładnie tak samo. Nie mniej jest coś w oglądaniu spalonych przegrzebków, nieudolnie przygotowanego risotto czy walki o dobrze upieczoną jagnięcinę co sprawia, że zwierz zapomina, jak głupi i sztampowy jest to serial. Co więcej poziom napięcia jest tak wysoki, że udziela się także zwierzowi. Kiedy bohaterowie przez godzinę nie są w stanie przygotować choć jednej dobrze przygotowanej przystawki zwierz denerwuje się mniej więcej tak samo jak czerwony ze złości szef kuchni. Pod koniec jednak zazwyczaj okazuje się, że któraś z tych kulinarnych niemot jest tak naprawdę dobrym i kreatywnym szefem kuchni, który zasługuje na otrzymanie własnej restauracji. Prawda jest jednak taka, że poziom emocji połączony z faktem, że chodzi tylko o gotowanie czyni z tego programu coś absolutnie niepowtarzalnie hipnotyzującego.

 

 

Zapraszamy do stołu – choć w Polskiej telewizji leci odpowiednik tego kulinarnego show (jako Ugotowani), zwierz ogląda jedynie w wydaniu angielskim. Zwierz ma trudności z przełączeniem tego programu z kilku powodów. Po pierwsze – może sobie pooglądać wnętrza różnych domów, widzicie zwierz nie powinien wam tego mówić, ale dla zwierza głównym powodem dla którego warto posiadać dużą grupę znajomych jest możliwość oglądania ich mieszkań. Być może to coś związanego z socjologią, którą zwierz studiował, a może fakt, że mając osiem lat zwierz zorientował się, że nie wszystkie mieszkania są zagracone książkami, i u niektórych ludzi na parapetach są rośliny a nie stosy książek. Nie mniej niezależnie od motywacji zwierz jest zachwycony tym, że pokazuje mu się mieszkania. Druga sprawa, to fakt, ze show teoretycznie kocentruje się wokół gotowania ale tak naprawdę chodzi o grupę czterech nie znających się osób, które muszą się spotykać na czterech kolacjach a co więcej ze sobą rywalizują. Oglądanie jak szybko powstaje dynamika w takiej grupie strasznie zwierza bawi. No i pokazują jedzenie.

 

 



 Jest coś niesamowicie wciągającego w oglądaniu programu w którym głos narratora zza kadru i muzyka jak z filmu w którym zaraz ma wybuchnąć bomba czynią z gotowania makaronu coś niesamowicie pełnego napięcia


Cupcake Faktory – ok wszyscy mamy jeden program kulinarny który oglądamy nie tyle dla gotowania co dla całej dramatycznej otoczki. Zwierz przez lata oglądał serial „dokumentalny” o piekarni, która piekła torty w różnych kształtach, które zdecydowanie nie wyglądały apetycznie. Ale niedawno zwierz odkrył Cupcake Factory – program wyłącznie o pieczeniu cupcake’ów. W sumie powinno to być koszmarnie nudne, ale kiedy oglądasz program i zastanawiasz się czy dadzą radę zrobić gigantyczną rocznicową babeczkę, to poziom emocji jest tak wysoki, że sięgnięcie po pilot jest prawie nie możliwe.

 

 

Toddlers and Tiaras – uwielbiany przez zwierza show, którego twórcy i połowa uczestników powinna trafić przed jakiś trybunał za znęcanie się nad dziećmi. W skrócie serial opowiada o małych dziewczynkach występujących w konkursach o tytuł małej miss. O ile dziewczynki są po prostu biedne, o tyle ich matki są wręcz przerażające. Naprawdę przerażające. Zwierz ogląda serial z poczuciem, że coś gdzieś poszło strasznie nie tak w amerykańskiej kulturze skoro pozwala na takie konkursy. Z drugiej strony, jak przy oglądaniu zwyczajów dalekich plemion, czy nawet dzikich zwierząt – zwierz jest tak zafascynowany czymś, czego w najmniejszym stopniu nie pojmuje, że nie może oderwać wzroku. Póki nie przypomni sobie, że to pewnie właśnie z tego powodu zrealizowano ten serial.

 

 

 

 Niektórzy oglądają show dla małych koszmarnie ubranych dziewczynek, zwierz ogląda dla horroru przyglądania się matkom uczestniczek

 

Operacje Plastyczne – prawda jest taka, że programy o operacjach plastycznych są koszmarnie nudne – przychodzi kobieta mówi, że ma za duży brzuch za mały biust czy za długi nos – potem ją operują i ma mały brzuch, duży biust i krótki nos. Oczywiście od czasu do czasu podrzucą operację, która może nie ratuje życie ale zmienia jego jakość, ale większość programu to poprawianie biustu. Zwierz, który nigdy sobie niczego operować nie chciał (zwierz chciałby schudnąć ale lubi zarówno swój nos jak i biust) ogląda te programy głównie za sprawą takiego prostego przekazu – najpierw mamy nieszczęśliwych ludzi, potem robią sobie operacje i są szczęśliwi. Zwierz wyciąga więc wnioski, że od szczęścia dzieli go tylko jedna operacja plastyczna. Ale tak serio zwierz nie wie dlaczego nie przełącza na inny program. Może ponownie jest zafascynowany tym co jest kompletnie nie tyle sprzeczne co obce jego światopoglądowi. Z resztą skoro jesteśmy przy programach o modyfikowaniu ciała. Zwierz uwielbia programy o tatuażystach. Zwłaszcza słuchać motywacji ludzi, przychodzących po tatuaż.

 

Trinny i Susannah – zwierz nie wymienia żadnego programu bo wszystkie są idealnie identyczne. Polegają na braniu źle ubranych ludzi, kupowaniu im nowych ciuchów, co ma zmienić ich życie. Ponieważ Trinny i Susannah przebrały już wszystkich anglików, wyruszyły na podbój Europy i Ameryki. Oczywiście wszystkie te metamorfozy to pic na wodę, bo do ostatnich zdjęć dorzuca się profesjonalny make-up, poprawione zęby i nową fryzurę ale zwierz ogląda te programy przede wszystkim dla pomysłów obu stylistek. Zawsze bowiem, zwierz wychodzi z założenia, że ich pomysłem na nowy styl, jest wrzucenie kogoś kto lubi się ubierać na sportowo w eleganckie ciuchy, a dziewczynę, która chodziła w namiocie w wąskie ciuchy. Innymi słowy przebieranie wszystkich dokładnie w to w czym nie chcą chodzić. Zwierz przyglądając się programowi doszedł do wniosku, że skoro sam uwielbia szerokie doły i wąskie góry powinien chodzić w wąskich dołach i szerokich górach. Dzięki temu szybciej jeszcze zbliży się do idealnego kształtu kuli. Ale tak na serio to ten program ogląda się z przyjemnością przede wszystkim po to by móc krzyczeć na telewizor

 

 

Ponieważ para modystek ubrała już wszystkie kobiety w UK odwiedziły też Polskę. Tu udowadnaiją, że niewygodne ciuchy zazwyczaj lepiej leżą od wygodnych

 

Jak dobrze wyglądać nago – praktycznie to samo co Trinny i Susana bo oglądamy tu kobiety, które źle się czują z własnym ciałem, ale po tym jak trochę się je po komplementuje i da się im nowe ciuchy, bieliznę i fryzurę, są tak pewne siebie, że mogą nawet zapozować nago do fotografii. Oczywiście takiej fotografii gdzie są czymś przykryte czy zasłonięte. Zwierz ogląda ten program właściwie dla jednego segmentu kiedy każdej kobiecie pokazuje się rząd innych kobiet i każe się jej ustawić w takim rzędzie według wymiarów. Zwierz jeszcze nie widział kobiety, która postawiła się by w takim rzędzie dobrze, wszystkie stają w złym miejscu – zwierz wie, że takie rzeczy są reżyserowane, ale z drugiej strony gdyby ktoś kazał się zwierzowi ustawić w takim rzędzie pewnie też nie miałby pojęcia gdzie powinien stanąć i tylko by czekał, aż go przesuną gdzieś niżej. Poza tym zawsze miło pooglądać program w którym niezbyt szczupłym i ładnym kobietom mówi się, że nie są brzydkie. W sumie czemu nie.

 

Moje wielkie cygańskie wesele  - OK to jeden z tych mniej kretyńskich programów – cygańska kultura w Wielkiej Brytanii jest fascynująca i z tego co zwierz rozumie niewiele ma wspólnego z kulturą romską w wydaniu, które my kojarzymy. Nie mniej jednak serial pokazuje jedynie drobny wycinek tego życia jakim są wesela i pierwsze komunie. Estetyka tych wesel, a zwłaszcza sukni ślubnych, możliwość przyjrzenia się wnętrzom przyczep mieszkalnych, czy po prostu wysłuchiwanie marzeń i ambicji  dziewczyn z zupełnie nie znanej zwierzowi grupy jest fascynujące. Oczywiście w pewnym momencie przestaje być fascynujące z powodu ciekawej odmienności i zwierz czeka tylko na co raz bardziej niesamowicie kiczowate sukienki ślubne. Mniej więcej wtedy zaczyna się w nim  formować przekonanie, że może warto sięgnąć po pilota

 

 

 Teoretycznie chodzi o nieznane zwyczaje niezbyt dobrze znanej kultury. Ale tak naprawdę po pewnym czasie człowiek siedzi i zastanawia się czy można zrobić jeszcze bardziej niesamowicie niegustowną suknię ślubną

 


Domy Ekstremalne Metamorfozy – zwierz pamięta kiedy Ekstremalne Metamorfozy odnosiły się do ludzi, których odchudzano i robiono im wszystkie możliwe operacje plastyczne po czym wypuszczano w świat. Tamten program nieco zwierza przerażał (przypominał trochę program ochrony świadków), tak więc zwierz z ulgą powitał ten sam pomysł w odniesieniu do domów. Program zaczyna się zawsze tak samo od wzruszającej historii biednych ludzi, których spotkało nieszczęście albo takich, którzy wykazali się bohaterstwem. Na miejsce przyjeżdża ekipa rozgląda się po strasznych warunkach życia bohaterów (zazwyczaj ich domy są przerażająco duże jak na straszne warunki życia) po czym burzą wszystko i w tym samym miejscu stawiają w siedem dni zupełnie nowy dom wyposażony jak pałac. Zwierz ogląda program głównie dla ostatnich pięciu minut kiedy rodzinie pokazuje się ich nowy dom. Mniejsza o zachwyty rodziny – zwierz przede wszystkim zastanawia się jak ludzie utrzymają 400 metrów z własnym basenem i zastanawia się jak pokój w kucyki pony przygotowany dla siedmiolatki będzie działał trzy lata później kiedy dziewczyna będzie się interesowała czymś zupełnie innym.

 

My sweet Sixteen – niestety program już nie leci ale stanowił dla zwierza istny magnes – te wszystkie niesamowicie wystawne przyjęcia urodzinowe z okazji ukończenia szesnatsu lat, samochody podstawiane pod drzwi, wynajmowane kluby, gwiazdy, testowanie menu i dramaty przy rozdawaniu zaproszeń. W przeciwieństwie do bardzo wielu widzów zwierz nie wyciągał z programu wniosków odnośnie całej współczesnej młodzieży, raczej radośnie przyglądał się ich rodzicom trochę chyba za późno orientującym się, ze kupowanie dzieciom absolutnie wszystkiego nie koniecznie może się dobrze skończyć. Z drugiej strony zwierz, który ostatnie prawdziwe przyjęcie urodzinowe miał gdzieś w okolicy przedszkola (potem rodzice zwierza zorientowali się, że banda dzieciaków w jednym miejscu, które trzeba zabawiać to plus minus odwrotność dobrej zabawy dla dorosłych) przyglądał się programowi z mieszaniną niedowierzania i zazdrości. Głównie jednak niedowierzania. Olbrzymiej dawki niedowierzania

 

 

 

 W sumie zwierz zgadza się z przedstawionym w filmiku opiniami co nie zmienia faktu, że  zawsze czekał na ten moment kiedy jakiś rozpieszczony dzieciak rozpłacze się dlatego, że dostal inny samochód niż chciał. 

 

 

Zwierz przez chwilę zastanawiał się czy nie umieścić na tej liście Top Gear bo na co osobie, która samochody rozróżnia po kolorze program motoryzacyjny. Ale potem zwierz przypomniał sobie, że to jeden z najlepszych programów komediowych jakie zna i samochody są tam tylko dla picu więc doszedł do wniosku, że genialny Top Gear się do tego nie klasyfikuje. Powyże show to nie są programy, które śledzi się w telewizji, czy ogląa całymi sezonami. Co więcej oglądając je można mieć niekiedy wyrzuty sumienia, że przykłada się rękę do upadku zachodniej cywilizacji. Ale z drugiej strony zwierz zawsze powtarza sobie, że gdzieś tam handlarze bronią przykładają się do upadku cywilizacji dużo bardziej aktywni. I w sumie to go nieco pociesza. A jakie są wasze programy każące wykrzyknąć „O mój Boże co ja oglądam” ale niekoniecznie sięgnąć po pilot do telewizora? Zwierz pyta bo może powinien zmienić lub odświeżyć swój zestaw.

 

Ps: Jutro będzie odrobinę o kolonializmie. Tak jak zwierz bardzo dawno temu obiecał.

 

 

Komentarze (31)

Dodaj komentarz
  • Gość: [joanna] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Ooo zwierzu Hells Kitchen to żaden obciach :) to klasyka. też obejrzałam dwa sezony, ale najprzyjemniejszy fragment odcinka to jak jedna drużyna wygrywa i jedzie sobie gdzieś odpoczywać, a druga ma karę i się wkurza. Pamiętam jak karą było zjedzenie surowych podrobów bodajże. A tak naprawdę najchętniej patrzyło mi się na Ramseya, który krzyczał "It's f*** raw!!!!!" i bach talerzem o podłogę :P

  • Gość: [Charlotte] *.dynamic.chello.pl

    Dokładnie o tym samym zawsze myślę przy tych metamorfozach domów. Poza tym strasznie frapujące jest dla mnie zawsze to, co właściwie jest wyreżyserowane, a co prawdziwe, na ile ci ludzie tacy faktycznie są etc.

    Ale co do "Hell's Kitchen" - no jednak tamci kucharze to zawodowcy (sous-chefs, personal chefs, executive chefs i tak dalej). Dla amatorów jest "MasterChef" (chociaż patrząc, jak oni tam podają jedzenie, zawsze mnie to zastanawia).

  • Gość: [Cat] *.e-wro.net.pl

    Widzę, że nie jestem sama. Ja też kocham Top Gear, a o samochodach wiem tylko tyle, że są.

  • Gość: [Niebieska] 83.142.186.*

    Ja czasami oglądałam Hells Kitchen, Extreme makover home edition również (w tedy jeszcze łudziłam sie, że zostane architektem wnętrz) no i... właściwie większość z tych programów po trochu... a z nie wymienionych to moge dodać, ze kiedyś jak miałam 40 st gorączki to przez 2 tygodnie oglądałam jakiś durny program, gdzie do zasyfionych domów przychodziły 2 babki i uczyły ludzi sprzątać, ale wcześniej robiły testy jakie bakterie żyją w ty brudzie i jakie choroby można przez to złapać... potem miałam małego bzika na punkcie sprzątania, ale szybko mi przeszło.
    Był też program o kilki gejach, którzy pomagali innym faceto przygotować rewelacyjną randkę... a tegoroczne walentynki spędziłam oglądając najbardziej żenujący program na świecie, w którym pokazywali filmy z polskich wesel...

  • Gość: [Pająk] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Tez oglądam Hell's Kitchen. Właściwie obejrzałam 9 sezonów i oglądam 10.
    Nic mnie tak nie odpręża, jak Ramsay krzyczący 'It's RAW'. Szkoda, że ciężar programu przesuwa się z kulinarnych zmagań, do dramatów i kłótni wewnątrz drużyn.

  • Gość: [Ponura] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Zupełnie nie zgadzam się, co do Trinny i Susannah, ale Zwierz to pewnie wie - ja program kocham bezgranicznie i łapię tę ideologię, która nakazuje nam włożyć jednak trochę wysiłku we własny wygląd i rzucić okiem na lustro przed wyjściem z domu.

    Ale ad rem. Kiedyś oglądałam z dziką radochą taki program, chyba w oryginale się nazywało po prostu "Bridezillas" (po naszemu było chyba "Upiorna Panna Młoda"). Edycja amerykańska. Przyznam się do czegość bardzo brzydkiego teraz. Oglądałam głównie dlatego, żeby popatrzeć sobie na te upiornie grube i wredne babska (przypominam, edycja amerykańska, więc one były naprawdę upionie grube). Kwiczałam ze śmiechu, kiedy jedna pani wyskoczyła za salonu, gdzie jej robili pazury, bo na zewnątrz ustawił się facet z takim przenośnym grillem i ta pani w tych pazurach (ku rozpaczy manikiurzystki) zaczęła zajadać się ociekającym tłuszczem kawałkiem mięska :D:D:D:D Mówię Wam, błogość, błogość, błogość...

  • Gość: [Pirania] *.dynamic.chello.pl

    Oficjalny coming out - oglądałam oba polskie sezony top model. I naprawdę czasem mam ochotę popatrzeć na America Next Top Model.
    Mam wrażenie, że przy tym zwierz ze swoimi programami osiągnął wyżyny ambicji.

  • Gość *.dynamic.chello.pl

    czasami oglądam Gordona Ramsey'a, bo lubię patrzeć na ludzi, którzy umieją świetnie gotować - bo umówmy się, uczestnicy umieją gotować niesamowicie, a że gordon marudzi ciągle, to inna sprawa :)
    Polskich "Ugotowanych" tez oglądam bo leci w sobotę czy w niedzielę, w porze gdy siedzę w kuchni i coś gotuję, więc akurat ładnie się składa :) I też patrzę na urządzone domy! :)
    Trinny i Susannah - lubię je, bo fajne jest to, że dodają kobietom pewności siebie (nawet jeśli wszystko jest wyreżyserowane) i mówię tu zarówno o uczestniczkach jak i widzach :)
    W "jak dobrze wyglądać nago "fascynuje mnie dokładnie to, co zwierza - wszystkie kobiety widzą siebie jako te najgrubsze, z najbardziej masywnymi udami, z najmniejszym biustem, itd. - gdy to oglądam zastanawiam się nad tym, jak wielką krzywdę robi się normalnym ludziom, każąc im wyglądać idealnie jak hollywodzkie gwiazdy...
    Widziałam jeden odcinek "wesela cygańskiego" i - znów - zgadzam się ze zwierzem, poziom kiczowatości wszystkich dodatków i sukienek rośnie z każdą minutą odcinka...
    Rozumiem że "Dom ekstremalne metamorfozy" to inaczej "Dom nie do poznania" puszczany na polsacie? Oglądałam czasami, i się cholernie wzruszałam *wstydzi się*
    Natomiast gdy oglądałam "My sweet 16", to aż się wkurzałam, że świat jest tak głupi i niesprawiedliwy. Największym problemem tych dzieci był wybór tancerzy, gdy w Afryce dzieci głodują, wrrr. To nie jest wina tych nastolatków oczywiście, tylko złożoności dzisiejszego świata, ale i tak ja tego nie ogarniam...

    @Pirania, o ludzie, a kto nie oglądał polskiego top model - chyba każdemu się zdarzyło :P

  • milennn

    no taaak, rozpisałam się, a nie zalogowałam :/
    to powyżej to ja pisałam, milennn :P

  • Gość: [miho] *.lublin.mm.pl

    Ja jeszcze czasem oglądam "Wstydliwe choroby" na TLC :P

    A "Toddlers and Tiaras" powinno być zakazane, rodzice powinni mieć w niektórych przypadkach odebrane prawa rodzicielskie,a we wszystkich mieć kuratora. To jest coś bardzo, bardzo złego.

  • Gość: [lacida] *.dynamic.chello.pl

    "Dom nie do poznania" oglądałam, żeby zobaczyć dom po przemianie.
    Ten program widziałam go na ZoneClub ze sprzątaniem pamiętam i rady tych pań jak czyścić; jedna była dobra, ale chyba mówiły żeby używać soku cytrynowego, a można kwasku cytrynowego, innych rad nie bardzo pamiętam.
    Jest jeszcze Wifeswap, polsat to emitował.

  • Gość: [wazon] *.dynamic.chello.pl

    U nas szedl taki program, na ktory czesto wpadalam, bo był przed czyms do ogladania- ludzie jedli u wzajemnie kogoś np obiad, a potem wybieralo sie ten najlespszy.Go ście zarli, a później krtykowali-mówili, ze to niesmaczne, a tamto obrzydliwe.Pomysl, żeby jeść u kogos i to krytykowac, jest w naszej kulturze absolutnie nie do przyjęcia, ktos ten program kupił i nie pomysłal. Ale mnie to fascynowalo, no bo jak mozna ! no i oglądalam wbrew sobie.
    Widzialam tez programy z konkursami na malą miss i jestem zdania, że mamusiom trzeba by wlepic w tłuste zadki ,i zastanowic sie nad odebraniem praw rodzicielskich. a za organizowanie czegos tak koszmarnego łoić skórę pasem. To jest horror. Zreszta skandalem jest większość większość konkursow dla małych dzieci, ktorym sie potem mówi, że jego rysunek był do niczego, a wygrała Jolusia.
    Metamorfoza domów to jest taki gigantyczny pic na wodę, że tego nawet przypadkiem nie da sie ogladać.

  • milennn

    @wazon, chodzi ci zapewne o "Ugotowanych", o których zwierz napisała :)
    Ci ludzie krytykują, bo im mniej punktów dadzą, tym większa szansa na ich wygraną :)

  • Gość: [Meg] *.cnet2.gawex.pl

    Dobrze wiedzieć, że nie jestem sama :) Przyznaję, że większość tych programów widziałam choć raz. Zwykle oglądam je gdy w telewizji totalnie nie ma nic i nawet Discovery mnie zawodzi.
    Do listy Zwierza dorzucę jeszcze "Jak się nie ubierać", "Słodki biznes", "Rodzinę 2+8" i "Wielki świat małych ludzi"

  • Gość: [Ponura] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    O! I absolutnie fenomenalna była "Perfekcyjna Pani Domu". Z dwóch powodów, po pierwsze uczestniczki miały w domach taki burdel (aż nieprawdopodobny, mocno wątpię, żeby to zostało zaaranżowane), że człowiek patrzył z chorą fascynacją.

    Druga rzecz: prowadzącej to się bałam, baba jest szalona. Ale oglądałam ją z jakąś taką chorą fascynacją. Choć trzeba jej przyznać, że niektóre sztuczki, które prezentowała były całkiem sensowne. Niech mi ktoś przypomni, jak ona używała sody zamiast chemii do czyszczenia, plzzzz!!!

  • maqdaa

    Uwiebiam Hell's Kitchen i Słodki Biznes. I Top Gear (jakąś tam szczątkową wiedzę motoryzacyjną mam, kuzyni wraz z bratem za młodu skutecznie mnie dokształcili).
    Co do Domu nie do poznania - pamiętam że jakieś mniej więcej 6 lat temu to był obowiązkowy punkt soboty (o 13.45:P). Tylko ja najabardziel lubiłam część do momentu przekazania rodzinie. Chyba bardziej mnie kręci sam proces twórczy niż jego efekt końcowy;)

  • Gość: [Eire] *.toya.net.pl

    Ponura- W PPD rozłożyło mnnie jak niepracująca kobieta z odchowanymi dziećmi lamentowała, że nikt nie rozumie jak to ciężko utrzymać dom w czystości i że chodzące do pracy mają łatwiej bo się w tej robocie odprężają a ona biedna cały czas w domu. Nie żadna rezydencja, normalne dwa pięterka, kuchnia zarośnięta syfem na pół palca.

    Jak tylko zobaczyłam ten tytuł to zaraz na myśl nasunęło mi się większość omawianych tu programów. Ubieranie i Jak Wyglądać lubię, bo z jednej strony w dobrej atmosferze naprawdę pomagają dobrać coś do figury i urody, a z drugiej zawsze dla uczestniczek to nowa fryzura i fajny ciuch na pamiątkę.

    Toddlers and Tiaras- zapamiętałam dziewczynkę z autentycznym rozdwojeniem jaźni- ona była cicha i nieśmiała, a ta druga (Darla chyba) przebojowa i lubiąca się przebierać. Jeszcze matka podsycała te zachowania "Przestań się mazać, przyprowadź tu Darlę". W innym odcinku matka dosłownie gnoiła psychicznie jedną z bliźniaczek, wiecznie wychwalając drugą. Kosmos. Plus makijaże i sukienki przerabiające małe dziewczynki na zdeformowane karlice.

    Sweet 16- edycja USA fajna była- tak popatrzeć na to całe bogactwo. Zastanawia mnie jednak na ile to jest reżyserowane, a jeśli tak to dlaczego zgadzają się na pokazanie ich jako kompletnych wariatów?

  • Gość: [Ponura] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Tak mnie naszło, jak ponownie przeczytałam mój komentarz - dwuktronie użyłam sformułowania "chora fascynacja" - i chyba najlepiej opisuje ono mój stosunek do takich programów (Poza Trinny i Susannah, bo je naprawdę lubię, i Goka).

  • Gość: [stokrota85] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Co do "Perfekcyjnej pani domu" (wersję brytyjską oglądałam często) to czytałam jakiś czas temu wywiad z nią i ku mojemu zdumieniu to babka stwierdziła, że sama (!) sprząta po wizycie koleżanek córki, bo ona zrobi to szybciej i lepiej niż córka, czyli kobita sama sobie przeczy i rozpuszcza przy tym dziecko ;)
    No i słynnay patent czyszczenia kuchenki mikrofalowej wodą z cytryną nie działa (próbowało kilka osób po programie z 2 sprzątającymi paniami).

  • Gość: [Ufaflunić] *.ssp.dialog.net.pl

    Top Gear oglądam, od kiedy zorientowałam się, że - tak jak Zwierz już napisała - samochody są tam tylko dla picu. Tak, tak - ja też rozróżniam samochody tylko po kolorze. Ok, kłamię - odróżnię malucha od batmobila. A batmobila od garbusa. Ale to już szczyt moich możliwości.

    Hmm, a czy ktoś tu ogląda programy wyłącznie z podejśćiem "you love to hate, you". :P Bo ja takie właśnie mam powody do oglądania pani Gessler. Ale powiedzmy sobie szczerze - nie pamiętam nawet, jak nazywa się jej program, bo sama osobistość tym, jak mnie doprowadza do ciężkiej cholery, skupia całą moją uwagę. Najbardziej podobał mi się odcinek, kiedy wymyśliła, że managerem knajpy będzie ten/ta, który/która wygra w siłowaniu się na rękę. I jeden z uczestników "konkursu"... złamał sobie rękę.
    To, że pani Gessler nie przyznała wtedy, że jej pomysł był głupi do granic możliwości, było dla mnie już szczytem wszystkiego.

  • Gość: [Ponura] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @Ufaflinić - zupełnie obca jest mi taka filozofia.

    Akurat pani Gessler ani mnie ziębi, ani grzeje (choć w jej bistro serwują bardzo sympatyczne jedzonko, polecam), to na jej obronę można powiedzieć, że nikt chyba nigdy nie wyobrażał sobie, że można złamać rękę podczas siłowania się! No bo jak to, na Boga?!

  • Gość: [Ufaflunić] *.ssp.dialog.net.pl

    Okazało się, że da się. Pomijam już fakt, że siłowanie się na rękę praktycznie wykluczyło kobiety z rywalizacji, to i tak wydaje mi się, że o ile złamać sobie rękę jest trochę trudno (przypadek jeden na... wiele w każdym razie), to już nietrudno wyobrazić sobie, że moze się to skończyć jakimś urazem. A kiedy włącza się ambicja i o pozycję walczą kucharze, których zarobek z pracą rąk jest związany... robi się strasznie.

    No dobra, ja już dalej nie tłumaczę, bo może faktycznie irracjonalnie nie lubię pani Gessler. Z jednej strony rozumiem i popieram, że nie można się zgadzać na fatalne warunki w kuchni, dezorganizację, brak pomysłów, ale ja tam poczytuję połowę jej wrzasków i fochów za nadmierne, wyłącznie do kamery i promocji swojej marki. I znowu - pewnie takie też jest założenie programu, ale mi to nie odpowiada. Z tym, że - przyznaję - pani Gessler denerwuje mnie tak bardzo, że aż zaczyna zaczyna być dla mnie rozrywką. Filozofia dziwna, niezdrowa, ale chyba nie jestem zupełnie odosobniona w takim podejściu?

    No dobra, kto wie - może jestem. :p

  • rusty_angel

    Ja raz oglądałam takie coś, chyba na MTV, gdzie jedna dziewczyna miała sobie wybrać chłopaka spośród kilkunastu konkurentów. Dzizas, rozmowy tych facetów! To nie do opisania.

  • Gość: [Anix] *.play-internet.pl

    hehe, większość z wymienionych programów oglądała/oglądam dalej. Niektóre z wielką lubością. A inne - kiedyś lubiłam a dziś nie.
    Może zacznę od tych które lubię dalej:
    - Ugotowani - naprawdę lubię. Po pierwsze zawsze podziwiam jak ci ludzie znają się na gotowaniu i jedzeniu, po drugie też lubię pooglądać mieszkania:), po trzecie - fascynują mnie relacje które się rodzą w trakcie takiego programu. Idealnie pokazuje on, że czasami może być, że 4 obcych ludzi bardzo się szybko polubi. Czasami widać, że nic ich nie łączy. albo powstaje jakaś podgrupka - np 2 osoby, które znalazły wspólny język. Wcześniej jednak znałam wersję brytyjską, ale ponieważ obecnie nie ma BBC to jej nie oglądam. I trzeba przyznać, że różnica jest spora - w Polsce jest to rywalizacja bardziej na serio, w Anglii z większym przymrużeniem oka (choć nie zawsze).
    A w podobnej konwencji na Club TV był program w którym nie oceniało się kolacji, ale ... ślub!!! To było dopiero odlotowe. Szczególnie mi się podobało, bo mogłam podejrzeć śluby w zupełnie innej kulturze.
    - Moje wielkie cygańskie wesele - też już nie oglądam, ale fascynuje mnie jak kultura romska na Wyspach jest ZUPEŁNIE inna od tej w Polsce. Nie wyobrażam sobie naszych młodych Cyganek w takich strojach, jak ich rówieśnice w Anglii.

    Kiedyś bardzo lubiłam:
    - ten program o metamorfozach domów. Stały punkt w sobotę. Ale po pewnym czasie zdałam sobie sprawę z ogromnej sztuczności tego programu. I już nie dawało mi takiej przyjemności jak kiedyś (przyznaję się, że zdarzało mi się bardzo wzruszać na niektórych odcinkach.
    - wszelkie programy o metamorfozie ludzi - bardziej chodzi mi tu o zmianę stylu ubierania, bo programy w których np. przez 10 dni robią wszystko od nowych zębów po drobne operacje plastyczne zawsze mnie przerażały. Te programy pokazują, że nie możesz czuć się dobrze z niedoskonałościami i musisz je poprawić np. za pomocą botoksu. Dlatego zawsze bardziej ceniłam pokazanie, że wystarczy zmiana stylu, nowa fryzura i że nie trzeba się uciekać do operacji. Jednak i w tych programach zaczęłam dostrzegać coś co mnie uwiera. Coś co dostrzegł zwierz - otóż super, że pokazują jak się dobrze ubrać - tylko, że w tych programach zawsze mówi się o tym, że trzeba znaleźć własny styl. Ale robią dokładnie na odwrót - bo te metamorfozy zwykle są do siebie podobne (znaczy nowy styl dla bohaterek tych programów). Są to zwykle ładne ubrania, pasujące do sylwetki, ale styl jest taki sam. Poza tym mam wrażenie, że wcale nie poszukują stylu tych kobiet, tylko wciskają je we własne wyobrażenie tego w co powinny się ubierać. Bo jeżeli ktoś lubi ciemne rzeczy i ma taki styl, to dlaczego nagle ma zacząć się ubierać w pastele. Na prawdę musi to robić tylko dlatego, że bardziej pasują jej do karnacji? Skoro ktoś lubi ciemne rzeczy, to musi się od razu przerzucać na kolory? Niestety, ale prowadzący tego typu programy, zawsze wciskają swoich bohaterów we swoje wyobrażenia tego, jak powinni się ubierać. I co z tego, że ładnie- tylko, że nudno.

  • michailll

    Powiem wprost. Dla mnie oglądanie telewizji to obciach. Kilka lat temu kiedy zacząłem być bardziej świadomy przeanalizowałem to co tam podają i stwierdziłem, że to mieszanka dla ...

  • ratyzbona

    @michaill - telewizja jest elementem naszej kultury - i to my wybieramy co w niej oglądamy - możemy wybrać głupi program możemy oglądać wiadomości , świetne filmy i retransmisje oper. Telewizja nie jest zła, tylko niechęć do podejmowania wyborów

  • Gość: [greatouse] *.bb.sky.com

    To bardziej programy telewizyjne niż seriale, ale mniejsza o to. Też lubię sobie czasami pooglądać takie programy wnętrzarskie lub modowe. Unikam kulinarnych, bo nie cierpię gotować. Z tych co wymieniłaś to: Domy, ekstremalne metamorfozy (Ty Pennington!), Trinny i Susannah, Jak dobrze wyglądać nago (Gok Wan!). A inne, których nie wymieniłaś, a może chciałabyś zobaczyć: Czary-mary Goka (Gok's Fashion Fix), Colin i Justin: skok na dom, Fabulous cakes, Cake Boss, Bridal Boudoir (szykują dziewczynie stylizację ślubną a potem ją jej dają), Dziesięć lat mniej (10 years younger), Doktor 90210 (o chirurgu plastycznym).

  • elka17

    Garfield podsumowujący: www.garfield.com/comics/vault.html?yr=1998&addr=981023

    Ja chyba rzadko oglądam coś, czego oglądać nie chcę...

  • pawelwrubel

    Witam serdecznie wszystkich, zapytanie poniekąd nie w temacie lecz może powierzycie sprawdzoną firmę sprzątającą z Krakowa?Ja niby narazie znalazłem jedynie firma sprzątająca wrocław

  • alinazdebu

    Większość z tych programów dla mnie jest daremne, serio. Telewizja niestety nie narzuca zbyt wysokich wymagań na odbiorcę, ale nie ma co się dziwić, skoro odbiorca jest taki a nie inny.

    Adam Rogacki

  • Gość: [paniani] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Hej pamiętacie taki program, w którym robiono torty ślubne m.in w Los Angeles, Nowym Jorku ? Leciało to na kuchnia +. Plis pomocy :(

Dodaj komentarz

© zwierz popkulturalny
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci