Menu

zwierz popkulturalny

ZWIERZ POPKULTURALNY PRZENIESIONY NA WWW.ZPOPK.PL

Zaczęło się od drimowania czyli zwierz traci nadzieję na dobrą literaturę kobiecą

ratyzbona

 

Hej



Zaczęło się niepozornie. Od linku. Link umieściła na swojej stronie na facebooku jedna z czytelniczek zwierza. Zwierz kliknął. Nie powinien. Ale było za późno. Link zaprowadził zwierza na blog. Blog jak blog pomyślał zwierz, tu jakieś kwiatki, zakładki, coś miga – widać okładki książek – wiele takich blogów zwierz widział. Post miał tytuł „Pamiętacie, że zaczyna się od drimowania”. Zwierz zmrużył oczy, przekrzywił głowę (na modłę swojego starającego się zrozumieć ludzką mowę psa) ale nie wiele mu to pomogło. Słowo „drimować” w żaden sposób nie chciało wyglądać na pojęcie, które mógłby znać. Jak okazało się później, drimowanie to po prostu marzenie. Zaczyna się od marzeń. Może być pomyślał zwierz, ale po chwili zdał sobie sprawę z grozy sytuacji. Ten blog, na którym był, wcale nie był blogiem czytelniczym. O nie! To był blog autorki!  I to nie byle jakiej autorki! Katarzyna Michalak to nie tylko pisarka płodna ale i popularna, choć zwierz musi przyznać, że sporo informacji o jej popularności zaczerpnął, z prowadzonego bez zbytniej skromności, bloga. Zwierz zwrócił autorce uwagę, że użyty przez nią anglicyzm ma ładny polski odpowiednik. Niestety komentarz nie przeszedł moderacji. Zwierz się nawet nie dziwi. Ale chyba nie był jedyny bo wpis z bloga zniknął.

 

 

 Zwierz postanowił zilustrować wpis gestem który najczęściej wykonywał w czasie lektury. 

 

Zwierz pewnie poprzestałby na zaskoczeniu, że pisarz uznaje język ojczysty, za niewystarczający do przekazania własnych myśli, gdyby nie natknął się jeszcze tego samego dnia na recenzje jednej z książek tej autorki pióra Królowej Matki. Recenzja długa i wyczerpująca dała zwierzowi pewne pojęcie o twórczości pani Michalak, która wydawała się na pierwszy rzut oka grafomanią czystej wody. Ale widzicie zwierz nie poprzestał na zaobserwowaniu zbiegu okoliczności, tak dziwnego przypadku itp. Otóż zwierz dokonał pewnego drobnego researchu i z zaskoczeniem stwierdził, że nie ma do czynienia z autorką, która wydaje swoje książki własnym sumptem. O nie to pisarka drukowana przez Zysk a jej najnowszą książkę wyda nie kto inny jak krakowski Znak, który swego czasu mienił się wydawnictwem noblistów. Wobec takiego zjawiska, zwierz nie mógł przejść obojętnie. Co innego pachnące grafomanią powieści wydawane przez małe wydawnictwa, w kilkudziesięciu egzemplarzach, co innego taka proza w największych wydawnictwach. I ponownie myślicie zapewne, że zwierz dorwał pierwszą przypadkową książkę. Otóż nie. Zwierz się cholernie dla was drodzy czytelnicy poświęcił i przeczytał nie jedną książkę ale dwie (dobra przy drugiej trochę oszukiwał). I co więcej nie przypadkowe. Aby oddać honor autorce zwierz wybrał jej najlepiej ocenianą powieść Nadzieja i tak dla kontrastu powieść Mistrz, którego jednak zwierz nie skończył głównie dlatego, że odcisk dłoni na czole stawał się zbyt wyraźny.

 

 

Zacznijmy od Nadziei. Są książki, które trzeba recenzować. Są książki które po prostu wystarczy streścić. Tak moi drodzy, aby obnażyć przed wami wspaniałość konstrukcji narracji zwierz posunie się do strasznych spoilerów (oraz kilku koniecznych skrótów). Uwaga zaczynamy. Właściwie cała narracja stanowi ciąg wspomnień kobiety, która znalazłszy się w sytuacji dramatycznej (ktoś ją goni!) udaje się do tego jednego jedynego bezpiecznego miejsca, co w nim mieszka jej przyjaciel (kobieta 30 letnia była tam raz kiedy miała 6 lat, więc doskonale pamięta drogę jak wszystko z tego wieku). Do przyjaciela jednak nie dzwoni bo i po co (dramaturgia by siadła gdyby sobie po prostu pogadali). Dowiadujemy się, że poznali się jak ona miała lat 6 on 8. Ona była bita przez ojca i poniżana przez wszystkich bo była kaleką (tego określenia używa autorka) czyli się jąkała. On z kolei jest z Czarnobyla (bo skąd mógłby się w Polsce Rosjanin znaleźć, przy czym fakt, że Czarnobyl jest na Ukrainie nie za bardzo autorkę obchodzi) i po tym jak mu rodzice w tymże Czarnobylu zginęli, zajmuje się nim ciotka. Ale on nie jest rusek tylko Łemk. Co by się polskie dziewczę z ruskim nie zadawało (ogólnie sporo w tych powieściach niechęci do Rosjan np. w Mistrzu z faktu, że bohaterka nazywa się Sonia wszyscy od razu wnioskują, że jest rosyjską prostytutką). Ogólnie tragicznie jest bardzo, bo ojciec przyjaźni się sprzeciwia i dziewczę bije, a ono słabe się daje i jeszcze oskarżenia ze strachu na przyjaciela rzuca. Do tego rozłączona w końcu z przyjacielem, dziewczyna zaczyna się ciąć (to znaczy jak te 6 lat ma zaczyna się ciąć a właściwie chlastać jak to dobitnie nazywa, ale blizn nie ma bo by jej to urodę zaburzyło).

 

Mija trochę czasu, dziewczę jest tak piękne, że wszyscy faceci chcą ją zgwałcić (łącznie z własnym ojcem, który jak na córkę patrzy to zaraz musi brać zimny prysznic), a dziewczęta nienawidzą bo bohaterka jest tak piękna. Ona zaś biedna i smutna, wszystkim się opiera, na ukochanego czeka.  No w końcu i do gwałtu prawie dochodzi, ale bohaterkę ratuje przyjaciel, który potem musi się siłą woli powstrzymywać co by nie skończyć tego co drugi zaczął. Na całe szczęście się powstrzymuje ale znika (głownie dlatego, że znów go pobili). Pojawia się znowu i tym razem do seksu a jakże na sianie (wszak wieś) dochodzi mimo, że dziewczyna nie ma lat 18 lecz dopiero 17. Przyłapany na akcie chłopaczyna, jest przez wszystkich straszony sądem i więzieniem. Co nie jest do końca logiczne ponieważ w Polskim prawie (rzecz dzieje się w latach 90) żadne przestępstwo nie zachodzi. Chłopak jednak wyjeżdża na studia, a nasza bohaterka zaczyna pić, ćpać i się puszczać, ale spokojnie kończy liceum i idzie na studia. I to nie byle jakie bo na ekonomię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Tak nasza córka alkoholika, który nią gardzi, pije i bije od dzieciństwa a od gwałtu się jeno siłą powstrzymuje, jedzie na studia gdzie utrzymuje ją nikt inny tylko tatuś (sprzedając kawałek po kawałku ziemię).  Na uczelni oczywiście jej nienawidzą bo taka piękna, więc aby zdobyć choć odrobinę miłości kupuje dziewczętom prezenty, a z  zawsze chętnymi facetami sypia. No i dziewczę zachodzi w ciążę. Postanawia więc znaleźć faceta, któremu wmówi, że to jego dziecko. Aby ojciec był dobry szuka na wydziale prawa. No i natrafia na przyjaciela z dzieciństwa, który mimo, że dziewczyna nigdy nie była dla niego dobra (serio od początku książki robi mu same świństwa od nie wezwania pomocy do bitego chłopaka po oskarżenia o gwałt) wciąż żarliwie ją kocha. Wydaje się, że będzie dobrze, oboje wyznają sobie miłość, ale niestety dziewczę nie powiedziało mu o cudzym dziecku, za to zostawiło, w tym momencie już dość antyczny, test ciążowy na stoliku nocnym. Facet dość słusznie się wkurza bo ileż można i zwiewa.


Nasza bohaterka zbiera się w sobie wychodzi za pierwszego lepszego leszcza ale na ślubie pojawia się oczywiście ów przyjaciel z dzieciństwa i dają sobie z panem młodym wzajemnie po mordzie. Tyle. Nasza bohaterka nieślubne dziecię oczywiście roni, a kiedy spotykamy ja ponownie jest nieszczęśliwą, rzecz jasna bitą żoną swojego męża prawnika mafii. A kto rozpracowuje mafię? Zgadaliście nasz bohaterski przyjaciel z dzieciństwa, który ze studenta romanistyki przeistoczył się w super ex komandosa na usługach służb specjalnych. I pewnie wszystko by się mu udało gdyby nie stare namiętności. Tak więc bohaterowie padają sobie w ramiona i już wydaje się, że wszystko będzie dobrze kiedy nasz bohater zostaje wrobiony w morderstwo. Alibi może dać mu tylko dziewczyna, czego jak zwykle nie robi. I tu dochodzimy do momentu kiedy rozgrywa się akcja w czasie rzeczywistym. Oto nasza bohaterka, w końcu prawie dociera do bezpiecznego miejsca, ale gubi się w lesie (gdzie znajduje wybaczający jej wszystko facet) i ostatecznie ląduje w szpitalu, gdzie okazuje się że ma raka trzustki. Na tym etapie było już za zwierzem 90% książki. Wyobraźcie sobie, że na ostatnich 10% jest... nie, nie zgadliście, wcale nie idylliczne ostatnie miesiące tej dwójki, która znalazła się za późno. Otóż pod koniec oboje lądują w … Iraku! Gdzie on ochrania konwój w którym ona jedzie jako wolontariuszka z pomocą humanitarną (oczywiście by być z nim). I tak zgadliście nasz piękny, dobry, mądry wybaczający przyjaciel z dzieciństwa zostaje zabity przez Irackich rebeliantów (trzeba zresztą przyznać, że opis dzikich Irakijczyków sprawił, że zwierz przez chwilę miał zamiar odrzucić książkę). Ale pamiętacie jeszcze, że nasza bohaterka ma raka trzustki? (łatwo zapomnieć jako, że nie przejawia żadnych objawów tegoż) Otóż w ostatnim rozdziale okazuje się, że jednak nie ma raka. Dlaczego? Bo jest w ciąży z zabitym  właśnie ukochanym i teraz będą sobie żyli we dwoje: ona i dziecię. Koniec.

 

 


 

Jak sami rozumiecie, po lekturze takiej książki zwierz więc instynktownie sięgnął po następną, właściwie tylko po to by sprawdzić czy autorce uda się wrzucić do niej jeszcze więcej wątków tragicznych. Mistrz, który jest reklamowany jako erotyczny Thriller opiera się na założeniu, że gangsterzy porywają na Cypr bogu ducha winną dziewczynę, która była świadkiem zastrzelenia kuriera narkotyków i trzymają ją na tym Cyprze tak by mogła się w jednym z nich zakochać. Zwierz, doszedł do połowy książki a potem zrezygnował. Jako, że jest to thriller erotyczny, to wszyscy się ze wszystkimi wszędzie  pukają i pukają jest dobrym słowem bo wszystko zostało opisane w sposób bardzo nieporadny. Przy czym warto dodać, ze nasza bohaterka, która rzecz jasna jest dziewicą (kobiety zdaniem autorki dzielą się tylko na nimfomanki i dziewice) pozostaje nieruszona aż do momentu wzajemnego wyznania uczuć gangsterowi, który strzelał do niej na samym początku książki. Ach te kobiety – można do nich strzelać, a jak się zakochają to wszystko zapomną. Ogólnie zwierz powinien porzucić powieść na stronie 11 kiedy Raul de Luca okazuje się być Francuzem. Są pewne granice. Bo co warto zauważyć, autorka ewidentnie uważa, że sprawdzanie faktów jest dla słabych.

 

Zwierz nie ma zamiaru rozwodzić się na bolesnym ubóstwem języka, czy przedstawionym powyżej idiotyzmem fabuły. Wszak zwierz wiedział co bierze do ręki i udawanie, że czekało się na zjadliwą literaturę byłoby hipokryzją. Czytanie gniota by recenzować gniota, jest zabawne ale do dyskusji nie wnosi niczego. Problem polega na tym, że gdzieś w trakcie czytania książki zwierz zdał sobie sprawę, że to chyba najbardziej seksistowska  książka jaką miał w ręku od dłuższego czasu.  I o dziwo wcale nie chodzi o przedstawienie kobiet. Co prawda bohaterka Mistrza nie ma żadnego charakteru, a bohaterka Nadziei jest właściwie wyłącznie opisywana jako piękna (innych cech charakteru, a właściwie samego charakteru nie stwierdzono), to nie odbiegają one, od standardowego w marnej literaturze portretu kobiety, której wybacza się wszystko bo biedna, bita i w ogóle pozbawiona ciepła. Choć w sumie warto może zauważyć, że znajdziemy w powieści i ślad pogardy do własnej płci, która widząc piękna dziewczynę gardzi ją i odtrąca. Problem i to prawdziwy jest w tym jak w powieści Michalak przedstawieni są mężczyźni.  Zwierz musi przyznać, że tak paskudnie seksistowskiego spojrzenia zwierz nie pamięta.

 

 


 

 Wszyscy faceci albo piją albo biją albo piją i biją. To właściwie nie ludzie tylko ogarnięte prymitywną chucią zwierzęta, na które działa tylko bicie bądź obietnica złożona innemu facetowi. Nie ważne czy z wioski, czy z uniwersytetu, kobieta jest dla nich tylko obiektem seksualnym, są gotowi ją posiąść właściwie w każdym momencie. Na tym tle dobry jest tylko nasz bohater, który wyróżnia się tym, że chuć swoją potrafi w odpowiednich momentach powstrzymać, no i jest gotowy obijać mordy tym, którzy gwałcą biedne dziewczę. Poza tym jest dobry i czuły, choć jak się człowiek wczyta, to właściwie pod tą dobrocią i czułością, kryje się chęć podporządkowania sobie kobiety, rzecz jasna w trosce o jej bezpieczeństwo. Do tego poza bohaterem (który podobnie jak nasza bohaterka pięknieje z opisu na opis) nie ma  w książce właściwie żadnego dobrego mężczyzny. Wszystkie rozmowy mężczyzn dotyczące kobiet są wulgarne wszystkie ich zachowania pełne przemocy. Zwierz czytał książkę z rosnącym obrzydzeniem, bo nawet jeśli sporo kobiet spotyka się z przedmiotowym traktowaniem przez mężczyzn, to sposób w jaki zostali oni opisani w książce, to seksizm czystej wody. W Mistrzu jest nie lepiej bo właściwie wszyscy są chutliwi i jedyne rozróżnienie to stopniowanie swoich popędów. Przy czym ewentualnie można uznać, że thriller erotyczny (jakkolwiek to określenie w odniesieniu do książeczki grzeczniejszej niż nie jeden pamiętnik nastolatki brzmi na wyrost) polega na tym, że wszyscy ze wszystkimi chcą sypiać. Ale Nadzieja thrillerem erotycznym nie jest, jest co najwyżej spisem nieszczęść wszelkich przywoływanych przez autorkę, bez oglądania się na jakąkolwiek logikę. Serio, ktoś wszystkich autorów,  opisujących radośnie hasających bohaterów z zaawansowanym rakiem trzustki, powinien zawieść do hospicjum. Odechce im się pisania rzeczy bez researchu.

 

Zresztą czytając książki Michalak (zwłaszcza Nadzieję) zwierz miał cały czas wrażenie, że zanurza się w odmęty złej literatury sprzed kilku dekad. Matki umierającej w czasie porodu, złe przybrane siostry zazdroszczące urody, świat w którym nikt nie słyszał o opiece społecznej, policji ani jakiekolwiek służbie zajmującej się zwalczaniem przemocy (zakładając, że dziewczyna choć bita idzie do co raz lepszych szkół). Do tego jeszcze pojawiająca się dość ewidentna  w obu powieściach niechęć do Rosjan. Przekonanie, że student prawa to wspaniała partia, oszukiwanie odnośnie ciąży jakby nikt nigdy USG nie wymyślił, w końcu choroby leczone ciążą, w którą bohaterka zachodzi tuż przed śmiercią ukochanego. Oprócz komórek i laptopa, na którym nasza bohaterka zaczyna pod koniec powieści pisać (bo każda ale to każda bohaterka co jest piękna i biedna w końcu zaczyna pisać powieści) nie ma właściwie śladów nowoczesności. Zwierz złapał się na tym że przecież czyta o czasach, które sam obejmuje pamięcią ale realia są takie, że póki nie dowiedział się, że rodziców bohatera zabił wybuch w Czarnobylu zwierz był pewien że czyta o latach pięćdziesiątych. Książka oczywiście stanowi dzieło z gatunku tzw. Kroniki wypadków wszelkich, którego to najważniejszym przedstawicielem w literaturze polskiej  jest „Samotność w Sieci”. Ważne by było smutno, źle a potem jeszcze gorzej (stąd nasza autorka dopisuje bohaterce narkotyki i alkohol nie przejmując się żadnymi konsekwencjami nadużywania jednego i drugiego), to taki typ książki, która żadnych problemów nie opisuje czy ich nie rozwiązuje tylko mnoży, by czytelniczka mogła się napawać cudzym nieszczęściem. Dlatego do tej wizji tak dobrze pasuje taka cudownie uproszczona wizja świata, w której kluczową rolę odgrywają paskudni mężczyźni. Zwłaszcza, że rzeczywiście poza tym jednym wymarzonym na którego się czeka (po oskarżeniu go o gwałt , próbie wrobienia w dziecko i niedostarczeniu alibi w czasie zatrzymania) niczego dobrego się nie można po facetach spodziewać.

 


 

Zwierz naczytał się swego czasu strasznej ilości recenzji 50 twarzy Grey’a (którego zwierz przeczytał kiedy jego co gorsze kawałki pojawiały się na tumblr) i dostrzegł, że motywem przewodnim wielu z nich jest motyw edukacyjny. Tzn. nie dajmy kobietom czytać takich książek, bo wzorce kobiecości w nich zawarte są szkodliwe. Zwierz nie chce z tym polemizować ale czytając powieści Michalak miał poczucie, że tu też trzeba bić na alarm. Bo oto zwierz miał w ręku książkę, której bohaterka dokonywała serii niesłychanie niemoralnych czynów, z czego była radośnie rozgrzeszana na każdym etapie swojego życia (nadal pozostając naszą dobrą piękną lecz źle potraktowaną przez życie bohaterką), podczas kiedy właściwie wszyscy mężczyźni zostali sportretowani jako szumowiny, męty, w niektórych przypadkach zasługujący na śmierć, która nawet naszej bohaterki szczególnie nie wzruszy. To jedna z najbardziej niemoralnych książek jaką zwierz miał w ręku, która o dziwo przy całym nagromadzeniu „problematyki” (jak to ujęła jedna z recenzentek) kończy się dla bohaterki dobrze. Choć przecież wszystkie prawidła takiej prozy mówią, że po życiu w którym do bitego chłopaka nie wzywa się pomocy, oskarża się go o gwałt, próbuje wrobić w dziecko i właściwie zapewnia się mu pobyt w więzieniu należałoby mieć tyle przyzwoitości i zamiast szczęścia zafundować sobie śmiertelną chorobę i ładnie na nią zejść. Przy czym każdy jej czyn tłumaczony jest tym, że była niekochana i bita. I zwierz nawet byłby skłonny uwierzyć, że autorka ma taką koncepcję bohaterki która jest nie ze swojej winy bezwolna gdyby nie dwa elementy. Po pierwsze autorce owo bicie zupełnie się nie składa (autorka nie tworzy wizji  realnej wizji przemocy domowej tylko wykorzystuje przemoc jako dodatkowy składnik swojej książki pełnej smutków), zarówno jeśli chodzi o jego powody jak i konsekwencje. Po drugie chwila w której bohaterka postanawia całkiem samodzielnie wrobić pierwszego lepszego faceta  w dziecko sprawiła, że zwierz zaczął się zastanawiać czy nie jest ona niekochana (zwierz nie mówi bita, tylko niekochana) zupełnie nie bez powodu. Bo patrząc z boku kształtuje się wizja dość podłej dziewuchy. Zresztą wydaje się, że jest to świat, w którym stwierdzenie, że było się nie kochanym usprawiedliwia absolutnie wszystko.


 

Na koniec zwierz musi wam się zwierzyć z pewnego faktu czytelniczego, który do niego dotarł. Przeczytanie książek Pani Michalak zajęło zwierzowi chwilkę. Może więc sobie dopisać do przeczytanych w tym roku pozycji jeszcze dwie. Dla zwierza jeszcze, choć zwierz podejrzewa, że dla wielu byłby to jedyne dwie pozycje. No i właśnie to stawia nas w dość trudnej sytuacji. Z jednej strony zwierz chciałby kwaśno skonstatować, że czytanie powieści tak złych  językowo jak to co popełniła pani Michalak nie powinno się liczyć. Z drugiej- to szczyt snobizmu skreślać złe książki. Niemniej może czas pobiadać trochę nad stanem polskiej literatury rozrywkowej. W dogłębnej analizie świata idzie nam nieźle. Czas by ktoś zaczął pisać obyczajowe książki dla kobiet, które da się czytać bez zgrzytania zębami. Tak sobie zwierz druimuje.

 

 


 

Ps: A teraz argument za książkami elektronicznymi. Nadzieję zwierz ma w pliku i może ja wykasować. Mistrza zwierz ma fizycznie i za cholerę nie wie co z nim zrobić. Na pewno nie postawić na półce.

 

Komentarze (56)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Dzid] *.dynamic.chello.pl

    Mam tylko jedną uwagę. To nie jest LITERATURA. To jest GRAFOMANIA.

  • Gość: [wazon] *.dynamic.chello.pl

    Daj, zwierzu to dzieło mnie ! Chetnie sobie poczytam, grafomaństwa mnie bawią. A może znajdę w książce jakieś plusy ? Np to, że nie jest o 200 stron dłuższa ?
    Niestety, są ludzie, ktorzy maja przymus pisania, a perypetie, ktore wymyslaja dla bohaterów wydaja im sie nowatorskie.
    Nie znam powieści, o ktorych piszesz, ale przytoczony przez ciebie anglicyzm to takie dno, że po prostu wstyd. Co hgorsze anglicyzmy plenią się jak pchły na bezdomnym kocie. Smutne.

  • Gość: [Dakota77] *.dynamic.chello.pl

    Czy ja moge niesmialo zauwazyc, ze Czarnobyl znajduje sie na Ukrainie?

  • ratyzbona

    @Dakota - nie no oczywiście że jest, ale to nie zmienia faktu, że nasz bohater jest ruski bo przecież ze wschodu. Nie jakże by inaczej.

  • bezszmer

    Świetnie napisane!
    Znak również wydaje Nurowską, co uważam za podobną pomyłkę jak w przypadku Michalak. Naprawdę aż przykro patrzeć.

  • ratyzbona

    @bezszmer - nie dobrze, podajesz zwierzowi kolejne nazwisko a zwierz się z trudem powstrzymuje przed nieczytaniem bardzo złych książek z gatunku literatury kobiecej celem wytłaczania sobie odcinku dłoni na czole.

  • Gość: [Aibrean] *.com

    Och, Zwierzu, nie pamiętam kiedy ostatnio tak się śmiałam czytając recenzję czegokolwiek, dziękuję! :D. Samo streszczenie było przecudne, a jeszcze podane w takiej formie to już cud miód i malina. Co do samej treści - natknęłam się w życiu na wiele przykładów kiepskiej literatury, ale to tutaj wygląda na istne brylanty grafomanii i przez głowę nie chce mi przejść, że ktoś to a)pisze, b)publikuje i c)czyta 0___o.

  • meduza7

    I tak oto Popularna Blogerka dołączyła do grona Wrednych i Zawistnych Hejterów.

    Btw, wiesz, że pani Michalak ma zamiar napisać książkę o Powstaniu Warszawskim? Strach się bać...

  • Gość: [Ponura] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Zawsze lubiłam, kiedy mi coś streszczasz >.< Bawiłam się lepiej, niż kiedy opowiadałaś mi "Przeminęło z Wiatrem" :D

  • ratyzbona

    @meduza7 - czy dostaje się jakąś plakietkę kiedy wstąpi się do tego kółka? Nosiłabym swoją z dumą. Ja w sumie mam nadzieję, że Pani Michalak napisze książkę o Powstaniu Warszawskim, bo jeśli zachowa swoje przywiązanie do szczegółu to czeka nas literatura tak zła, że jej recenzowanie będzie swoistą rozkoszą a zwierz będzie miał pewne moralne prawo by się na niej jako historyk wyżywać.

  • Gość: [Q.] *.dynamic.chello.pl

    "Mistrz". Ała, ała. Recenzowałem byłem. Ta książka zniszczyła mi libido i już nigdy nie będę tym samym człowiekiem. Co najciekawsze, pani Katarzyna wystosowała wobec recenzji notkę na swoim blogasku, z której wynika, żem jest hejter, który się próbuje lansić, a tak w ogóle, to teraz zapewne będę lazić po blogaskach czytelniczek jej wypocin celem... w zasadzie nie wiem, czego. Na pewno czegoś złego.

    Tak w ogóle, jeśli chcesz przeczytać apogeum seksizmu, polecam "Sekretnik", zwłaszcza rozdział poświęcony mężczyznom.

  • ratyzbona

    @Q - czy to znaczy, że zwierz ma teraz siedzieć i czekać czy też go taka nobilitacja czeka? Natomiast nad lekturą Sekretnika zwierz się zastanawiał, ale postawił na Nadzieję. I chyba zwierz na tym poprzestanie. Choć może... skoro jest jeszcze gorzej...

  • belleivy

    Ten typ powieści genialnie sparodiowała Magdalena Samozwaniec w ,,Na ustach grzechu".
    Na pocieszenie dodam, że ja będąc dziewczęciem lat 14 namiętnie zaczytywałam się Nurowską, a jednak dziś jestem w związku bez sadomasochistycznego odcienia, więc możliwe, że się z tego wyrasta.

  • Gość: [Siwann] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Mam jedno określenie: MASAKRA! Dobrze, że zwyczajnie nie mam czasu czytać mnóstwa książek i czytam tylko te, które chcę koniecznie przeczytać i które dobieram sobie starannie. Choć z drugiej strony pomyślałam czytając tą recenzję, że miałabym niezły ubaw w trakcie czytania tego czegoś, ale potem pomyślałam, że w zasadzie to nawet śmieszne nie jest tylko smutne i żałosne....Dobrze, że jeszcze nikt nie wpadł na nakręcenie tego czegoś (mam taką nadzieję przynajmniej!).

  • Gość: [Kiciputek] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Bardzo dobrze, że w sieci pojawia się coraz więcej takich opinii na prywatnych blogach, bo to jedyne miejsca, gdzie nie sięgają cenzorskie łapki pani Michalak. Na jej blogu żaden negatywny, albo chociaż niepokojący komentarz nie przejdzie moderacji. Żadna negatywna recenzja nie zostanie zauważona. Każdy krytyczny wątek na dowolnym forum usunięty. Postronni obserwatorzy Sieci mogą odnieść wrażenie, że pani Michalak to kryształowo uczciwa i piekielnie zdolna autorka. Rzygać mi się chce, kiedy czytam jak w notkach rozpływa się nad swoimi własnymi powieściami, opowiada, jak to nie może powstrzymać łez czytając je, bo są takie uniwersalne, takie głębokie, a ona sama taka pełna empatii i wyobraźni.

    Ostatnio opublikowała na swoim blogu posta, do którego załączyła ukradzione z deviantarta grafiki, bez podpisu ani żadnego odnośnika do autorów prac i podpisała je jako okładki swoich niewydanych jeszcze książek. Kiedy zgłosiłam sprawę do autorów grafik, usunęła notkę i wszystkie ukradzione grafiki ze swojego bloga. Żadnych przeprosin, wyjaśnień, próby kontaktu z artystami. Po prostu, jakby nic się nie stało.

  • Gość: [Kiciputek] *.dynamic.gprs.plus.pl

    PS: dodam jeszcze tylko na temat Twojej notki, że trochę irytuje mnie trochę maniera pisania o sobie w trzeciej osobie i zdań ze składnią mistrza Yody, ale dla treści jestem wstanie swoje gusta schować w kieszeń i wybaczyć.

  • Gość: [Q.] *.dynamic.chello.pl

    Bardzo możliwe, ale radzę często sprawdzać blogaska pani AutorKasi, bo ma ona tendencję do wylewania w notkach żalu na "złych hejterów" i kasowania ich niemalże natychmiast. Moja niestety już nie istnieje, a szkoda.

    "Sekretnik" o tyle jest dobry, że to nie powieść, tylko... w zasadzie nie wiem, coś w stylu "AutorKasia wypowiada się na różne tematy". Bardzo ciekawe rzeczy można z tej książki wywnioskować o samej autorce.

  • ratyzbona

    @Kiciputek - o to był ten wpis o drimowaniu z tymi grafikami. Co do głosów krytycznych to myślę, że każdy autor tworzy wokół siebie na blogu raczej grupę sobie przychylną - to zwierza nie dziwi, choć rzeczywiście poziom samozachwytu miejscami wzbudzał w zwierzu sporo niechęci.

  • ratyzbona

    @Kiciputek - styl mistrza Yody ujawnia się zwierzowi w chwili, w której zaczyna pisać o czymś bardzo złym, w recenzji Bitwy pod Wiedniem to zwierz zupełnie odpłyną. Natomiast trzecia osoba ma spore znaczenie nie tylko stylistyczne. Nie piszę ja, pisze zwierz.

  • Gość: [Kiciputek] *.dynamic.gprs.plus.pl

    No nie wiem, ja na swoim blogu przyjmuję hejterów z otwartymi ramionami i podejmuję dyskusję. No i raz tylko skasowałam komentarz, bo był wyjątkowo wulgarny i obrażał jedną z czytelniczek.

    Wyjaśnienie ze zwierzem niniejszym przyjmuję, trochę podejrzewałam, że to taki zabieg.

  • Gość: [plum] *.dynamic.chello.pl

    Ojej.
    Z ciekawości weszłam sobie teraz na stronę merlina i empiku, i co ja paczę - oceny książek pani Michalak oscylują w okolicy 5. A oprócz Znaku również Wydawnictwo Literackie wydaje te dzieła.
    Ojej.

  • karolina.ja

    Ja się od tego typu literatury trzymam z daleka. Kilka przeczytałam i tym samym wykluczyłam ze zbioru, które mogę polecać do przeczytania paniom, które chcą "jakąś lekką, polską, dobrą", bo sumienie mi już nie pozwala. Michalak ich ukochaną dotąd bez problemu im polecałam, bo nie wiedziałam co się w tych kolorowych okładkach kryje (aczkolwiek raczej wątpiłam, że będę chciała się dowiedzieć). Świetnie, jak zwierz zacznie hurtowo recenzować złe książki to zostanę bezrobotna po tym, jak mnie zwolnią na wniosek rozczarowanych czytelniczek biblioteki.
    Ale co tam, świetnie się czytało tę recenzję!

  • agnieszka_azj

    W kwestii książki o Powstaniu Warszawskim...
    Miałam kiedyś pomysł, żeby zapoznać się z dziełami tzw. literatury kobiecej - do Michalak w bibliotece była ogromna kolejka, za to udało mi sie pożyczyć książkę Marii Ulatowskiej. I zaczęłam ją czytać, spodziewając sie takiego sobie czytadła o kobiecie, która cierpiąc na brak sensu w zyciu niespodziewanie odziedziczyła dworek na prowincji i to odmieniło w niej wszystko...
    I tak byłoby, gdyby autorce nie przyszło do głowy właczyc do książki wątków z przeszłości, a konkretnie umieścić akcję w pierwszych dniach Powstania Warszawskiego. I mamy tam m.in. łączniczkę z "Parasola", które codziennie grzecznie wraca na noc do domu na rogu Kruczej i Hożej dzieląc się z rodziną wrażeniami z pola walki.
    Mój ukochany fragment dotyczy jednak człowieka, który cudem uniknął rozstrzelania razem z innymi lokatorami domu, w którym był dozorcą. A udało mu się to, ponieważ nie było go w domu, gdyż... poszedł nabyć węgiel na zimę. I kupił go !!!
    Skład węgla, który w pierwszych dniach sierpnia 1944 w Warszawie przyjmował zamówienia na zimę istniał tylko w wyobraźni Autorki.

  • eliette

    Gdyby nie to, że mam maturę na karku, to chętnie bym się zanurzyła w naszej, jak wnioskuję, rodzimej Danielle Steel.
    Czekam na następną część "Nadziei" (hm, "Przy nadziei" byłoby wspaniałą kontynuacją), w której przyjaciel z dzieciństwa zmienia się w wampira. Bo czemu nie, w sumie.

  • Gość: [Sumire] *.dynamic.chello.pl

    Ja czytałam jedną powieść, Poczekajkę. Przetrwałam ze względu na kawałki ze zwierzętami (główna bohaterka pracowała w ZOO). Na Mistrza nawet miałam ochotę, ale przejadły mi się powieści erotyczne o dziewicach, srsly czy bohaterka nie może mieć jakiegoś doświadczenia? Malutkiego?
    Dziękuję za tę recenzję, bo powoli zastanawiałam się, czy to ja zwariowałam czy świat. Wszyscy chwalą, a mi się nie podoba.

  • Gość *.dynamic.chello.pl

    Na blogu autorka wzywa do głosowania na jej ksiażkę. Ksiazka jeszcze nie wyszła. No, ale autorka zapewnia, ze bedzie to najlepsza ksiazka na lato i głosować trzeba.
    Nie tylko zatem grafomanka, ale w dodatku nieuczciwa grafomanka . A fe!

  • Gość: [Kinga] *.as13285.net

    A możeby Zwierz przemyślał napisanie książki dla kobiet? ;)

  • milennn

    @agnieszka_azj
    historia o węglu na lato cudowna ^^

    Zwierzu ja przez Ciebie i przez jeszcze jedną czytelniczkę przeczytałam recenzję Królowej Matki, potem wpadlam w szpony wstrętnie kolorowego bloga 'czcigodnej ałtorki' i do teraz się pozbierać nie mogę, eh, eh. A wpis przedowcipny, czekam na reakcję fanów oraz 'czcigodnej ałtorki' :P

  • Gość: [AineRigan] *.range109-158.btcentralplus.com

    Czyzby Michalak pretendowala do miana Mniszkowny XXI w? Tyle, ze Mniszkowna stanowi perle polskiej literaturym do ktorej Michalak baaaaaardzxo daleko.

  • Gość: [AineRigani] *.range109-158.btcentralplus.com

    Czyzby Michalak pretendowala do miana Mniszkowny XXI w? Tyle, ze Mniszkowna stanowi perle polskiej literaturym do ktorej Michalak baaaaaardzxo daleko.

    Read more: zpopk.blox.pl/2013/05/Zaczelo-sie-od-drimowania-czyli-zwierz-traci.html#ixzz2S4SevKGi

  • Gość: [Libarda] 77.223.244.*

    Pierwszy raz slysze o tej autorce i szczerze mowiac czytajac twoje opisy dominowaly we mnie dwa uczucia: po pierwsze bylam przerazona jak mozna cos takiego popelnic, a po drugie cieszylam sie ze nie natrafilam na ten koszmar. Nie wiem jak mozna zrobic cos takiego. Ja bym to nazwala niesmaczna parodia powaznyh problemow... Wspolczoje ci tej koszmarnej lektury...

    Ps.: jak nie wiesz co zrobic z ksiazka zanies ja do biblioteki. Ja tak pozbylam sie juz kilku ksiazek ;)

  • Gość: [zoskas] *.210-182-91.adsl-dyn.isp.belgacom.be

    Zwierzu, zrobiłeś tym wpisem mój dzień i aż się boję, co mi się w nocy przydrimuje!

  • Gość: [anutek115] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Motyw z chorą na raka trzustki dziewoja, która cudownym zrzadzeniem losu zdrowieje, lecz wyjeżdża (do Afganistanu, nie Iraku, i ona ginie, nie ukochany, noale) jest również w "Roku w Poziomce", którego recenzję byłas tak miła, Zwierzu, podlinkować w Twoim poście (ciąża w "Roku..." ma te same magiczne wlasciwosci, co rak trzustki w "Nadziei", to znaczy jest sobie, nie dając żadnych objawów ni dolegliwości, pozwala na przykład wspinać się po drabinie i wieszać na licznych drzewach budki dla ptasząt w siódmym miesiącu, oddawac szpik w ósmym i podróżować radośnie samolotem po Europie w dziewiątym). Wyglada na to, ze pani autorka ma kilka pomysłów, ktore sobie w różnych konfiguracjach wklada do róznych powieści, nie troszcząc się o research, no bo wszak jak w jednej książce się udalo i czytelniczki wzruszyło, to w drugiej tez zadziała, prawda?

    To nawet nie grafomania, bo garfoman zazwyczaj tryska pomysłami jak gejzer, to coś, na co nie ma słów, taki... michalakizm...

  • Gość: [Ech] 162.27.160.*

    Przeczytałam obie recenzje - obie świetne, dowcipne i rozczulające :) zastanawiam się - czy jak się przeczyta jedną książkę tej pani to tak jakby się przeczytało wszystkie? jak na razie wydaje mi się, że obie (Rok w Poziomce i Nadzieja) są dość podobne w treści, tzn. podobne nieszczęścia spotykają bohaterki...

  • cashmeree

    1. "Choć w sumie warto może zauważyć, że znajdziemy w powieści i ślad pogardy do własnej płci, która widząc piękna dziewczynę gardzi i odtrąca."

    Gardzi NIĄ.

    2. Nadal, po wielu, wielu latach prób i doświadczeń stoję na stanowisku, że nie ma czegoś takiego jak "literatura/powieści kobieca/e" i inna. Jest dobra literatura, albo gówno.

  • Gość: [mjks] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Książkę można spalić, utopić, albo zjeść, żeby była pewność, że nikt nie przeczyta przypadkiem.

  • Gość: [Elance] *.zetosa.krakow.pl

    Ja moją przygodę z polską literaturą kobiecą skończyłam na Grocholi... i uznałam, że nie ma co brnąć w to dalej. Rozumiem, jednak, że przy Pani Michalak, wspomniana autorka jest na prawdę zachwycająca... chociaż zawsze zastanawiało mnie, czy faktycznie wszystkie kobiety myślą tylko i wyłącznie zdaniami prostymi, tak jak Judyta i czy ja, w takim wypadku, stanowię jakiś niechlubny wyjątek, bo jednak nawet w myślach zdarza mi się często używać przecinka.

  • Gość: [morgana] *.dynamic.chello.pl

    Dzięki za ten wpis!
    Czasem już mi się wydawało, że cały świat zwariował - wszyscy kochają "Naszą kochaną Kejt", najlepsze wydawnictwa wydają jej książki, a ja czytam i oczom nie wierzę. Ja przeczytałam trzy inne: "Poczekajka", "Rok w Poziomce" i "Powrót do Poziomki" - wszystkie trzy żenująco słabe, z idiotyczną fabułą, po której nie ma co się spodziewać jakiejkolwiek realności i właśnie niemożliwie seksistowskie - to również od razu rzuciło mi się w oczy. Głównym wątkiem "Poczekajki" jest polowanie na cnotę niemożliwie głupiej Patrycji, bohaterowie posuwają się co rusz do prób gwałtu, które nijak nie zniechęcają bohaterki do adoratorów. Wszyscy mężczyźni to stuprocentowi, dwudziestowieczni macho. Też mi się wydawało, że te książki i prezentowany w nich portret kobiet i mężczyzn łącznie z relacjami między nimi jest po prostu szkodliwy i naprawdę żal żeby szedł w świat.

  • Gość *.warszawa.vectranet.pl

    no więc już jakiś czas temu udało mi się stwierdzić, że polska literatura jest dobra w sferze fantasy oraz od XIX wieku wstecz, poza tym naprawdę trudno znaleźć coś sensownego czy wartego uwagi, może poza tekstami publicystycznymi jeszcze

  • Gość *.static.icpnet.pl

    Oj, Numerku, dobrej literatury obyczajowej polskiej jest sporo, trzeba tylko się rozejrzeć.
    Trafiłam na tego bloga i cieszę się niezmiernie, bo strasznie chciałam Pani Michalak zadać parę pytań, ale nie było gdzie, albowiem nie przeszłyby moderacji.
    Na granicach.pl miałam zamiar, ale zanim się zebrałam z pytaniem, dyskusję zamknieto i zlikwidowano, bo ponoć hejterzy zaczęli gnębić autorkę. Już myślałam, ze umrę nie poznawszy odpowiedzi na dręczące mnie pytania, a tu proszę: spotkałam kogoś, kto ksiązkę czytał.
    Ja "Mistrza" nie czytałam, ale przeczytałam na jednym blogu entzjastyczną recenzję a tam taki fragment: "Akcja powieści prawie w całości toczy się na wyspie Cypr w Willi Rossa. W jednym z jej apartamentów więziona jest Sonia. Z czasem uzyskawszy zaufanie Raula dostaje sporo swobody może bez przeszkód poruszać się po całej wyspie."
    Boszszszsz...! Naprawdę tak autorka napisała? I ta Sonia bez przeszkód sobie po Cyprze spaceruje? I po greckiej i po tureckiej części??? A Willa Rossa włoska, tak? Pewnie komunistów.
    I drugi fragment, znów cytuję recenzentkę:
    "Młoda dziewczyna, Sonia, wracając w nocy z treningu staje się przypadkowym świadkiem porachunków mafijnych. Jej życie zostaje ocalone, ale Sonia zostaje wzięta do niewoli. Jak się później okaże jej więzienie znajduje się poza granicami kraju, w pięknej willi Raula, jednego z bossów.
    Andżelika, niby przypadkowo, na konnej przejażdżce poznaje przyrodniego brata Raula Vincenta. Między młodymi wywiązuje się bardzo specyficzny romans. Oni również wyjeżdżają do Villi, aby trochę odsapnąć od codzienności, a także, aby zrealizować chytre i niebezpieczne plany."
    No i zastanawiam się od dnia przeczytania recenzji, a nikt mi nie może udzielić odpowiedzi, może Ty, Zwierzu udzielisz, bo jesteś po lekturze przynajmniej początkowej części: Czy ta Andżela konno sobie tak... dla akcji ratowania rzuciła się przez morze?

  • malfay

    Trafiłam tutaj przez stronę Kiciputka (dzięki) i jest nadzieja, że moje poryte pomysły jednak nie są aż tak poryte... są logiczne :D
    jest nadzieja, ze jak coś w końcu napiszę to to wydadzą :D (i nie będzie to literatura kobieca)

  • Gość: [ratzing] 78.133.143.*

    Wpadłem tu niechcący, i tak od niechcenia zauważę - tak jak "drimowanie" ma swój polski odpowiednik i użycie takiego potworkowatego neologizmu zakrawa na pręgież, to muszę zauważyć, że słowo "research" też polskie nie jest, i też nie jest nieodzowne i niezastąpione jak na przykład słowo "joystick" (tudzież dżojstik). Nie mówię, że trzeba było użyć słowa "badania" w tym kontekście, bo fakt, nie pasowałoby ono. Ale na litość, czy nie można by zamiast "odechce im się pisania rzeczy bez researchu" napisać coś w duchu "odechce im się pisać na temat rzeczy o których nie mają pojęcia", albo "odechce im się pisać na tematy których w najmniejszym stopniu nie zgłębili", czy coś takiego?

    Dlatego też śmierdzi mi tu lekką hipokryzją, no chyba, że to było tak na przekór, sarkastycznie - ale na sarkazm mi to nie wygląda.

    PS. Dociera też do mnie, że słowo "drimowanie" jest dużo bardziej pokraczne; a "research" jest, niestety, używany w polskiej mowie potocznej. Ale dlaczego musimy równać w dół, i zamiast odpraw mieć "briefing", zamiast zgłębiania tematu mieć "research", a zamiast nieformalnego ubioru "każualowy". Litości dla tego naszego języka, chociaż troszkę.

  • wandasuchan

    ___________________________________________________________________________
    ZOBACZ TAKŻE: NISKIE WĘGLOWODANY. (NEWS)
    Niezbędna, kreatywna energia.

    MÓZG. KREATYWNOŚĆ. *****
    BH.48.
    a._: diety.pozmu.net/forum/viewtopic.php?t=1426#3372

    ARTYKUŁ BH.548.
    1._: www.instytutirl.com.pl/index3.php
    2._: chatul.pl/forum/viewtopic.php?t=1449
    3._: www.powitaminy.pl/artykuly/nowy_chleb.php

    Biologia, medycyna.
    BH.48./ + inne artykuły wg kolejności.

    ___________________________________________________________________________

  • psychologbmw

    Pomoc osobom doświadczającym przemocy w rodzinie.
    www.psychologiczny.com.pl

  • Gość: [ESKLSfzE] *.ip.idealhosting.net.tr

    yBGIS5 <a href="ablwfgbicgyp.com/>ablwfgbicgyp</a>, [url=dfruubzfavym.com/]dfruubzfavym[/url], [link=qaybqxasareg.com/]qaybqxasareg[/link], mujqhtynovsw.com/

  • Gość: [WpbnyyjhYS] *.ip.idealhosting.net.tr

    You can do this only if inform when using quinoa salads, soups, vegetables and meats. , www.youtube.com/watch?v=QZI69lEsPgM phen 375, 474,

  • Gość: [GiyKlRDPJIjapYpK] *.ip.idealhosting.net.tr

    A mnoh� z nich nab�zej� velmi n�zk� pravideln� v�platn� ka�dou 15. , cs.wikipedia.org/wiki/Nebankovn%C3%AD_p%C5%AFj%C4%8Dka rychla pujcka, =))),

  • Gość: [cqEkNefQvYn] *.ip.idealhosting.net.tr

    You will need to spend some charges, but I doubt you will obtain a poor verify discover inside your credit score, findwebhostingtoday.com top 10 web hosting, :-[[,

  • Gość: [uGqCoCVsRflbU] *.ip.idealhosting.net.tr

    Consuming more animation than your architectonics burns will armipotence quickly between bites may boot Ephedra. , phen375grab.com phen375 reviews, xyqan,

  • Gość: [uDKkQCJtbfpe] *.ip.idealhosting.net.tr

    Do not self depreciate, this video is the awesome., europe-eac.com europe eac, :OO, tylerdardenstudio.com tylerdardenstudio.com, arkj,

  • Gość: [WdCcfroCvFQddD] *.ip.idealhosting.net.tr

    I adore this woman! I want her the very best from the luck., distribox.net distribox p2p network, 321, tylerdardenstudio.com tyler darden photography, sny, jessiesbrain.com jessie's brain blog, 0759,

  • zuzannakoss

    Ja chodzę do Pani Anny Rekel. Bardzo polecam jej usługi. Ma doskonałe podejście dzięki czemu szybko się otworzyłam. Bardzo mi pomagają sesje z Panią doktor. Jej strona: psycholog kraków

  • Gość: [steff] *.adsl.inetia.pl

    a próbowałas rozpisac na wykresie wg vonneguta? wyszłoby chyba jak wykres notowania złotówki :)

  • Gość: [Blaugran] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Generalnie "faceci albo piją albo biją albo piją i biją" odnosi się do 95% postaci z książek Michalak. Ale na całe szczęście nie musiałem czytać całości a jedynie analizy Niezatapialnej Armady - "Nie oddam dzieci" i "Bezdomna". Dno, dno, dno!

  • Gość: [Blaugran] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Czytając opis fabuły Nadziei zdałem sobie sprawę, że to tak jakby zedrzeć częściowo fabułę z Forresta Gumpa i przenieść je w ałtorkasiowe uniwersum. Naturalnie partoląc to, co w Forreście jest dobre.

  • Gość: [ms Barka] *.71-1-64736c12.cust.bredbandsbolaget.se

    Masę papierową. Z książek Pani Katarzyny Michalak można zrobić masę papierową, a z masy papierowej można coś ulepić. A z ulepioneho czegoś zrobić prezent i tym prezentem kogoś obdarować.

Dodaj komentarz

© zwierz popkulturalny
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci