Menu

zwierz popkulturalny

ZWIERZ POPKULTURALNY PRZENIESIONY NA WWW.ZPOPK.PL

Dwanaście mgnień TARDIS czyli Matt odchodzi.

ratyzbona

 

Hej

 

 

            Wczorajszy Internet (tak zwierz zdaje sobie sprawę z logicznej i niegramatycznej poprawności tego stwierdzenia) lotem błyskawicy obiegła wiadomość, że Matt Smith 11 Doktor odchodzi z serialu i udaje się w bliżej nie określonym kierunku. O ile samo odejście aktora nie jest aż tak porażające (każdy Doktor kiedyś odchodzi) o tyle rzeczywiście poruszająca jest tak krótka perspektywa, przy 9 Doktorze właściwie od początku wiadomo że nie zostanie na długo, przy 10 dostaliśmy bardzo dużo czasu by się z odejściem pogodzić za 11 odchodzi po nakręconym już odcinku jubileuszowym i odcinku świątecznym w którym ma nastąpić regeneracja.  To niewiele czasu by się pożegnać i zwierz musi szczerze powiedzieć, że zdecydowanie wolałby wiedzieć o tym, że Matt odchodzi jakiś sezon wcześniej by przygotować się psychicznie na pożegnanie.

 

 

 Moffat lubi męczyć widzów niewiedzą - zwierz postanowił więc wyłowić z internetu najpopularniejsze propozycje kolejnych Doktorów (prawdopodobne i nie prawdopodobne ) i je tu wrzucić. Choć nie stawiał by zwierz na nikogo znanego, ostatnio ludzie, którzy postawili na nie znanego Matta Smitha zarobili na tym sporo kasy. A zakłady już się przyjmuje.

 

 Jednocześnie jest dla zwierza raczej jasne, że tak krótki okres pomiędzy ogłoszeniem odejścia a wymianą Doktora (kilka miesięcy) nie jest przypadkowy. Smith który właśnie kręci nowy film Ryana Goslinga (tzn. jest tam jako aktor, Gosling po raz pierwszy w roli reżysera), prawdopodobnie otrzymał, bądź ma nadzieję w niedługim czasie otrzymać propozycję filmów w US. Zwłaszcza, że jak widzimy Doktor Who staje się dobrą trampoliną do zagranicznej kariery – jak podają media Karen Gillian została właśnie obsadzona w roli „tej złej” w Guardians of the Galaxy w niecały rok po swoim odejściu z serialu. Tak więc widać, że Doktorowe żelazo trzeba kuć puki gorące. Zwierz nie dziwi się, że aktor który zaczynał pracę przy Doktorze jako osoba zupełnie nie znana, a który teraz ma szansę na karierę międzynarodową zdecydował się na opuszczenie serialu póki jest przyczyną sukcesów a nie obowiązkiem który może doprowadzić do klęski (przez co rozumiemy pozostanie gwiazdą lokalną). Zwłaszcza, że chyba wszyscy zauważyli, że Smith dzięki pracy nad serialem wyrobił się aktorsko i nawet jeśli nie podobał się wam sezon 7 Doktora Who to wygląda on jak najlepsze CV umiejętności aktorskich Smitha. Mieć do aktora pretensję że chce się rozwijać, to nie rozumieć specyfiki zawodu, w której ten kto nie zmienia ról po pewnym czasie zamyka sobie wszystkie drzwi.

 

 Gdyby zwierz był odpowiedzialny za casting nie zawahałby się ani minuty - może i Richard Ayoade jest teraz zajęty robieniem kariery jako zaskakująco dobry reżyser  i wraca na jeden odcinek z IT Crowd ale nie mógłby zagrać Doktora? Zdaniem zwierza byłby idealny. Ale jeśli już jesteśmy przy czarnoskórych aktorach to w wielu rankingach wygrywa Chiwetel Ejiofor, którego bardzo wielu fanów widziało by w tej roli. Zwierz nie mówi nie - przynajmniej w końcu nauczyłby się jak zapisać poprawnie jego imię i nazwisko.

 

Tak więc zwierz macha na pożegnanie życząc wszystkiego najlepszego i zastanawia się co to znaczy dla serialu. Przede wszystkim zwierz ma do zmiany podejście bardzo pozytywne. Doktor Who zawsze opierał się na zmianie, gdyby nie wymienialność Doktorów i ich towarzyszy cała koncepcja serialu szybko by się wypaliła, zaś  my sami znudzilibyśmy się ciągle tym samym serialem. Jak pokazała zmiana między 10 a 11 czasem zmiana Doktora potrafi zacząć serial właściwie na nowo, a ostatnie odstawienie Pondów tchnęło w Doktora tyle życia ile w innych serialach daje wymordowanie wszystkich bohaterów na przyjęciu weselnym. Pod tym względem nie ma powodów do narzekania i płaczu. Nawet jeśli kochamy Matta to każdy kto dobrze życzy serialowi powinien każdą zmianę witać z radością.

 

 

  Niektórzy optują, że nowy Doktor powinien być kobietą - wśród wielu propozycji (niektóre bardzo przypadły zwierzowi do gustu jak np. Olivia Coleman) pojawił się pomysł by dla BBC Doktora zagrała robiąca międzynarodową karierę Thandie Newton. Zwierz wątpi ale photoshop prezentuje się bardzo przekonująco.

 

             Oczywiście radość ze zmiany, która napędza serial nie oznacza, że nie możemy oduczać smutku z powodu odejścia Matta. To już sprawa bardzo subiektywna. Zwierz powie szczerze, że po odejściu 10 (które przynajmniej zdaniem zwierza nie było łzawe tylko idealne) raczej nic już zwierzem nie wstrząśnie. To pierwsze spotkanie z ostatecznością Doktorowych odejść zawsze najbardziej boli. Każde następne boli już nieco mniej, choć nie oznacza to że człowiek nie podchodzi do nich stoicko. W przypadku Matta zwierz był pod wrażeniem jak udało się twórcom znaleźć młodego zupełnie nieznanego aktora, który podołał roli i ładnie się w niej rozwinął. 11 może nie był ukochanym Doktorem wszystkich ale trzeba mu przyznać, że od pierwszych swoich sekund w roli tworzył spójną, ciekawą postać. Nawet jego nietypowa uroda doskonale pasowała do roli. Zwierz musiał się do 11 długo przyzwyczajać, ale kiedy się przyzwyczaił dostrzegł w Mattcie nie tylko dobrego aktora, ale także w Doktorze przemyślaną przez aktora postać. Z drugiej strony, Matt był aktorem do którego trzeba było się naprawdę przyzwyczaić i np. zwierz był świadkiem jak właśnie jego wygląd i sposób gry odstraszył sporo osób od serialu. Być może dlatego, że przynajmniej na początku bardzo trudno dostrzec w tej uroczej potykającej się o własne nogi żyrafie tysiącletniego władcę czasu.

 

 A może Doktora wciąż powinien grać nieco przypominający żyrafę człowiek o dziwnej twarzy? Niektórzy wskazują, że specjalizujący się w surrealistycznym humorze Noel Fielding byłby doskonałym Doktorem. Trzeba przyznać, że on mógłby spokojnie chodzić z selerem wpiętym w klapę i wyglądałby normalnie.

 

 

Odejście Matta oznacza, że kończy się pewna era w historii prowadzenia serialu przed Stevena Moffata. Dla niektórych odejście 11 Doktora powinno zakończyć też rządy showrunnera, który  jest jednocześnie znienawidzony i uwielbiany – zależy z kim się rozmawia. Zwierz nie uważa, że Moffat jest odpowiedzialny za wszystko co jest i kiedykolwiek było złego w nowym Doktorze i prawdę powiedziawszy uważa, że po prostu serial, który ma już ósmy sezon (w nowej odsłonie) nie bawi widzów tak jak kiedyś. Zresztą zwierz ma dziwne wrażenie, że okres sprzed Moffata wyrósł w wyobraźni wielu na romantyczny czas kiedy wszystkie wątki miały sens i nie było się czego czepiać. Nie mniej  - by nie wdawać się w spory zależne bardzo od prywatnych gustów – zwierz uważa, że Moffat może po odejściu Matta dostać szansę by zacząć od nowa. Co to oznacza? Przez ostatnie trzy lata na scenarzyście nie ciążył obowiązek kończenia jakichkolwiek wątków, ponieważ jego Doktor miał jeszcze mnóstwo czasu by przeżyć odkładane na później przygody. Teraz jednak domknięcie większości, jeśli nie wszystkich otwartych ksiąg będzie konieczne. Czy oznacza to, że następny Doktor nie będzie miał nowych wielkich tajemnic, których rozwiązanie zawsze nieco zawodzi? Cóż pewnie tak, ale Moffat zawsze był lepszy w otwieraniu wątków niż w ich kończeniu co oznacza, że czeka nas jeszcze jeden dwa sezony zanim zaczniemy narzekać na to jak beznadziejne są rozwiązania tak dobrze zapowiadających się historii. Zwierz który przypomina sobie jak bardzo podobały mu się początki z sezonu piątego i szóstego radośnie poczeka na ten moment. Zresztą zwierz należy do tej frakcji, której nie za bardzo zależy na idealnej logice wszystkich rozwiązań. No ale zwierz jest fanem prawie idealnym bo mało narzekającym.

 

 

Pomarzyć zawsze można - Tom Hiddleston pojawia się na jakichś 90% list aktorów których chciałoby się widzieć w roli Doktora. Oczywiście Tom do telewizji nie wróci, zresztą zdaniem zwierza jako Doktor byłby nie na miejscu. Ale o obecności Toma co tydzień na ekranie pomarzyć zawsze można.

 

 

Wszystkie te rozważania prowadzą nas do dwóch kluczowych kwestii. Pierwsza, która chyba ma już rozwiązanie to odpowiedź na pytanie co z Clarą. Wydaje się, że jest pewne iż Clara zostanie na ósmy sezon. Niektórzy kręcą nosem bo nie lubią bohaterki, ale zwierzowi Clara zawsze się podobała, zaś towarzyszki które znały więcej niż jednego Doktora zawsze jakoś fajniej wypadały – Rose jest zdaniem zwierza zdecydowanie ciekawsza po tym jak 9 zamienił się w 10 (ale oni byli wspaniali…).  Druga sprawa zdecydowanie ważniejsza to odpowiedź na pytanie kto zagra Doktora – jak widać na ilustracjach do tego wpisu w Internecie trwa właśnie przeszukiwanie zbiorowe pamięci celem wydobycia z niej nazwisk wszystkich potencjalnych aktorów, którzy mogliby zagrać 12 Doktora. Jak zwykle w przypadku regeneracji mamy do czynienia z tymi samymi pytaniami – czy kolejny Doktor mógłby być kobietą, czy mógłby być ciemnoskóry czy mógłby być w końcu rudy? Zwierz odnosi wrażenie, że wszystkie te pytania znajdą raczej negatywną odpowiedź. Zmiana płci Doktora wydaje się być mało prawdopodobna, zwłaszcza że rzeczywiście zmieniałoby to całkowicie dynamikę serialu, i choć wielu fanów nie ma nic przeciwko, o tyle życzenia fanów swoją drogą a obawy producentów swoją drogą. Inna sprawa z kolorem skóry Doktora – wydaje się, że nawet nie przepadające za zmianami BBC mogłoby tu dostrzec sposób na przekonanie części krytyków, że Doktor Who nie jest najbardziej rasistowskim serialem jaki nadaje się w telewizji (jak można było dojść do wniosku po ostatnio opublikowanym tomie esejów na temat serialu). Zdaniem zwierza to byłby ciekawy pomysł. Jednak tak naprawdę, czego zwierz naprawdę by sobie życzył to zmiany wieku Doktora. Doktor ostatnio strasznie odmłodniał i zwierz wolałby by różnica wieku między nim a towarzyszkami była nieco mniejsza i nieco mniej romansowa. Przywróciłoby to dawną dynamikę serialu, która zdaniem zwierza była w sumie ciekawsza niż ta obecna. Ale nawet pisząc to wszystko zwierz nie ma wątpliwości, że raczej roli nie dostanie ktoś kogo wysunie jako propozycję grono fanów. W ostatnich latach jedynym naprawdę dającym się przewidzieć wyborem Doktora był Tennant ale jak pokazały jego czasy – jeśli ktoś od dziecka twierdzi, że zagra Doktora to wie co mówi. Teraz jednak zwierz jest przekonany, że zaprezentuje się nam kogoś o kim nawet nie wiemy że istnieje albo nigdy byśmy nie skojarzyli go z serialem. I dobrze bo akurat w tej materii zwierz lubi niespodzianki.

 

 

Kiedy brytyjski The Telegraph zadał swoim czytelnikom pytanie kogo chętnie zobaczyli by w roli Doktora Ben Wishaw wygrał ze wszystkimi. Co prawda aktor raczej nie przyjąłby tej roli ale taka decyzja obsadowa byłaby jednym rozsądnym powodem nie wznawiania The Hour na trzeci sezon.

 

 

Dodatkowo Internet (a właściwie jego użytkownicy) zastanawia się nad jeszcze jedną kwestią. Czy zmiana Doktora, która przybliża nas do ostatniej regeneracji oznacza, że show zacznie się zwijać. Oglądalność serialu ponoć ostatnio nieco spadła, a desant za ocean choć teoretycznie udany nie zamienił Doktora w niesamowity globalny fenomen. BBC kocha swojego Doktora ale skoro raz pozwolili mu zniknąć z anteny to czy nie wykorzystają naturalnego biegu rzeczy by pożegnać się z serialem po raz drugi. W końcu  pomysł by serial leciał wiecznie mógł się zrodzić jedynie w sercach fanów. 50 lat (z przerwą o której nie mówimy ;) to długo i w sumie można się zastanawiać czy w dzisiejszej telewizji jest miejsce na trzymanie programu tylko dlatego, że udało się go utrzymać dłużej niż jakąkolwiek inną produkcję. Zwierz pragnie was uspokoić.  Dla zwierza nie ma wątpliwości, że BBC potrzebuje zdecydowanie więcej niż drobny spadek popularności by zdjąć Doktora z anteny. Nawet jeśli amerykanie nie zrozumieli do końca dlaczego mieliby zachwycać się tym dziwnym serialem, to w UK miłość do Doktora wciąż trwa i nawet jeśli trochę przygaśnie to nie jest to płomyk świeczki który można zdmuchnąć, lecz ognisko które dogasać będzie latami. Tak więc wydaje się, że rozmowy o końcu serialu są zdecydowanie przedwczesne. Zwłaszcza, że jeśli naprawdę serial zacznie lecieć w dół to o swoja posadę będzie musiał się przede wszystkim martwić Moffat. Tylko wiecie, to nie oznacza, że macie przestać oglądać Doktora by to się stało. Pewne jest natomiast, że nikt nie przestanie nadawania popularnego serialu ze względu na zasady które wymyślono kiedy nikomu nie śniło się, że trzeba będzie stanąć oko w oko z faktem, że wyczerpał się zapas regeneracji. Skoro BBC wymyśliło regeneracje by nie musieć kończyć serialu, to z całą pewnością zmieni ich zasady by nie musieć się martwić o jego kontynuowanie.

 

 

 

Wiecie Doktor zawsze marzył by być rudy - jest taki jeden młody rudy aktor, który obecnie nie jest nigdzie zatrudniony. Rupert Grint jest od dawna faworytem całkiem sporej grupy fanów na 12 Doktora.

 

 

Zwierz oczywiście tak jak wszyscy przyjął wszystkie te rozważania i informacje z mieszaniną radosnego podniecenia (coś nowego!) i smutku (ale zwierz lubił stare), ale potem uświadomił sobie, że to właśnie specyfika Doktora i na to się pisał oglądając serial. Po dziesiątym zwierz przez dwa tygodnie nie mógł się zebrać by przywitać nowego Doktora. Potem przyzwyczajał się powoli aż w końcu doszedł dziś do momentu kiedy z trudem wyobraża sobie zmianę. Ale jednocześnie na nią czeka bo przecież jest widzem Doktora Who. Jedyne co teraz zwierza niepokoi to jak będziemy wyglądać kiedy następnym razem ktoś zapyta nas gdzie zacząć oglądanie Doktora. Czy do tradycyjnego " Zacznij od czwartego... ale to klasycznie to może od pierwszego albo nie... zacznij od odcinka z manekinami z  9… albo nie od pierwszego odcinka z 11 Doktorem” dołączy jeszcze „Albo wiesz nie…zacznij od pierwszego odcinka 12 Doktora”. Bo wiecie jeśli to naprawdę tak pójdzie nikt nigdy nie będzie już nas uważał za normalnych. Choć może to ułatwi ludziom zrozumienie, że oglądanie Doktora Who to zdecydowanie ciekawsza rozrywka niż zajmowanie się jakimś tam kolejnym serialem, który po prostu zaczyna się od pierwszego odcinak pierwszego sezonu i w którym nie ma problemu by odpowiedzieć na pytanie kto gra główną rolę. Takie seriale są dla słabych.

 

 

 Nie ważne kogo wybiorą - jakoś muszą rozwiązać kwestię rudości. No przecież, nie można tak Władcy Czasu męczyć :)

 

 

Ps: Zwierz przeprasza swoich nie oddychających brytyjską telewizją za kolejny wtręt ale niestety są takie momenty w życiu widza i Internetu kiedy brytyjska telewizja wymaga długiego komentarza.


Ps2: A skoro przy brytyjskiej telewizji jesteśmy – zwierzowi polecono pierwszy odcinek sitcomu Up The Women (scenariusz napisała znana min. ze Spaced i Twenty Twelve Jessica Hynes) o sufrażystkach. Jak na razie pierwszy odcinek zwierzowi się spodobał i na pewno daleko było mu od koszmarku jakim wciąż jest Vicious – sitcom którego nazwy zwierzowi nawet nie chce się wymawiać. Tak więc jeśli znajdziecie dwadzieścia minut to dajcie serialowi szanse. Zwierz na pewno napisze o nim więcej jeśli poziom się utrzyma.



Komentarze (21)

Dodaj komentarz
  • drakaina

    Ponieważ postanowiłam uprawiać własny lobbying, to pozwalam sobie również tu powtórzyć swoje: mam idealnego kandydata. Jest naturalnie ginger (jakoś brzmi to inaczej niż rudy! i chyba trochę jest, bo red haired to co innego, nie?) i potrafi być szalony. I oczywiście nazywa się Toby Stephens, bo kogóż innego moja skromna osoba mogłaby lobbować, ostatnio zwłaszcza. A żeby nie być całkiem monotonną, dorzucę Seana Beana na Mastera. Takie małe odwróconko ról z Sharpe's Challenge :)

  • elka17

    Ooo, pojawił się mój kandydat na romantycznego Doktora ;) Na rudego mam innego kandydata. A tak na serio, to nie miałabym nic przeciwko, żeby przynajmniej przez jeden sezon Doktorem był John Hurt :D

  • Gość: [ichabod] *.tktelekom.pl

    Moim typem, który z oczywistych względów się nie ziści, jest James McAvoy. Byłby idealny, przypominałby trochę ósmego Doktora ;)

    Ale patrząc realnie, niech to będzie jakaś mało znana twarz, żeby mi się kojarzyła przez jakiś czas tylko z Doktorem :)

  • elka17

    Zapomniałam jeszcze napisać, że ja bardzo czekam na zmianę showrunnera. Moffat pisze najlepsze odcinki, jeśli ktoś nad nim panuje. Nie chcę kolejnych odcinków-wydmuszek. Coś, czego mi brakowało w erze Moffata, to zaangażowanie emocjonalne. RTD zafundował mi tego całe mnóstwo. I tego znów chcę. Listę potencjalnych Doktorów, z których byłabym zadowolona, mam bardzo długą :D A nikt nie wspominał o Idrisie?

  • Gość: [indileen] *.centertel.pl

    James McAvoy jak najbardziej. Jamesowi we wszystkim dobrze, tak jak Ryśkowi Armitażowi, którego obsadziłam w roli swojego własnego 12tego (wiem, że nie am to przełożenia na serial realny, no ale cóż). Chciałabym też Krisa Marshalla z tych naturalnie rudych, zwłaszcza, że ma zdolności komiczne. Albo jednego z odrzuconych kandydatów, którego nie wybrali, chociaż sam chciał - Billa Nighy. To tak w klimacie tatusiujących i dziadkujących doktorów sprzed lat (Matt Smith miał cień takiej relacji z Clarą, chociaż zakrawało to bardziej na starszy brat/młodsza siostrzyczka, bardzo mi się to podobało).

    Co do Moffata - najlepiej działał, kiedy w epoce RTD walił po oczach takimi odcinkami jak Blink, albo wzruszał Girl in the Fireplace. Ja bym chciała, żeby pałeczkę przejął Gatiss. Należy mu się.

  • rinoasin

    Listy kandydatów, listami, a ja się nie zdziwię jak twórcy wybiorą kogoś absolutnie świeżego i nieopatrzonego, by widz nie myślał: "O, znam go z...", a zamiast tego wołał: "To jest Doktor!":).

  • rusty_angel

    Mam nadzieję, że znajdą aktora (lub aktorkę), a którym (której) nigdy nie słyszałam (jak o Smithie) i on (ona) zostanie Dwunastym. Każda inna sytuacja spowoduje flejmy w fandomie.

  • Gość: [mania] *.icpnet.pl

    mój pierwszy odc Doctora to 5x01 bo akurat tak trafiłam na bbc polska. i najpierw obejrzałam całego 11 i teraz oglądam już w kolejności 9, 10 Doctor.
    I moim zdaniem to ma duże znaczenie w "lubieniu" wcieleń i towarzyszek.
    Uwielbiam więc Matta i lubiłam Pondów. Natomiast Rose nie jest jakąś moją ulubienicą.

  • Gość: [mania] *.icpnet.pl

    aa i też myślę, że powinien to być ktoś mało znany.

  • Gość: [wazon] *.dynamic.chello.pl

    No trrudno, do zmian sie trzeba przyzwyczajać. Nawet niekiedy do zmiany własnego męża, a co dopiero do aktorow w serialach...

  • stworzonko_anna

    A mnie jako lobby whouffle najbardziej martwi zmiana dynamiki Clara-Doctor, która teraz (z Mattem) jest świetna. Poza tym, zgadzam się z elka17, że na Johna Hurta jako Doctora to bym się nie obraziła, ale szans na to rozwiązanie nie widzę najmniejszych;)

  • galene_ra

    Rowan Atkinson dobrze sobie radził jako Doktor, więc może on:)
    www.youtube.com/watch?v=Do-wDPoC6GM
    A serio to chciałabym, żeby to był ktoś nieznany.
    Matta bardzo lubię, bo był moim pierwszym doktorem, i jak Mania piszę kolejność oglądania ma duże znaczenie darzeniu sympatią bohaterów.

  • Gość: [Lofney] *.warszawa.vectranet.pl

    Oczywiście, że jest mi przykro, że Matt odchodzi. Dla mnie była wspaniałym Doctorem oraz w tej kwestii jest moim ulubieńcem. Myślałam, że jeszcze jeden sezon spokojnie pociągnie, ale jeżeli ludzie z wyższej półki chcą go u siebie, to niech Matt korzysta.
    Osobiście chciałabym na 12th kogoś pomiędzy 30-35 rokiem życia. To taki (moim zdaniem) optymalny czas na wiek Doctora. Nie chciałabym też by był on rudy, to przecież taka zasada, że Doctor chce być rudzielcem, a nie może. A aktor... chcę nieznanego, kogoś takiego, kogo będzie można na Doctorze wybić i poznać, a nie odchowanego już aktora, który zagra tu wyłącznie dla kasy.
    Końca serialu jeszcze bym się nie spodziewała, zwłaszcza, że na pewno z tymi regeneracjami jakiś haczyk będzie. Jeżeli chodzi o Moffata, to mógłby odejść jako główny scenarzysta, ale nie miałabym nic przeciwko gdyby nadal pisał pojedyncze historie, one mu wychodziły bardzo dobrze, a sodówa w tym czasie do głowy mu nie uderzała, nie bawił się wtedy jeszcze tak z paradoksami i restartami.
    Wiem wymagania mam duże, ale kto ich nie ma ;)

  • Gość: [GreatOuse] *.bb.sky.com

    Zapewne wybiorą kogoś mało znanego, ale moim osobistym faworytem ( i zupełnie nie wiem dlaczego) jest Sir Ian McKellen. Niedawno wrócił do telewizji, a bohater, którego gra w 'Vicious' często wspomina, że zdarzyło mu się grać w Doktorze Who (pewnie dlatego podświadomie łączę go z tą produkcją. Zaawansowany wiekiem Doktor mógłby być ciekawą odmianą i nawiązaniem do początków produkcji. Sir Ian ma genialną osobowość i mógłby udowodnić, że stary Doktor nie znaczy nudny Doktor. Czemu tak się jednak nie stanie? Insynuowanie wątków romantycznych byłoby trudniejsze. Wiele bym jednak dała by zobaczyć McKellena i John Barrowmana grających razem (wydają się mieć podobne poczucie humoru).

  • Gość: [Falco] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Nie obraziłabym się gdyby nowym Doktorem został Richard Ayoade. Dość łatwo mogę go sobie wyobrazić w tej roli. O Benie Wishawie można tylko pomarzyć. Ciekawym pomysłem byłby też zaawansowany wiekowo aktor. No cóż pozostaje tylko czekać.

  • Gość: [Mara] 91.236.173.*

    "Takie seriale są dla słabych." :D rozwaliło mnie to. Ja w roli 12 Doctora chciałabym zobaczyć Andrew-Lee Pottsa

  • Gość: [Anix] *.play-internet.pl

    Ja tam nie ma listy aktorów których widziałabym jako 12. Bo i tak wiem, że pewnie wezmą kogoś nieopatrzonego. No i nie zdziwiłabym się gdyby 12 Doctor miał inny kolor skóry niż biały.
    Choć moim osobistym marzeniem jest aby 12 był w końcu "ginger":)

  • Gość: [Absinthic] 89.230.64.*

    A może by tak zupełnie zaszaleć z wiekiem Doctora? Asa Butterfield! To byłby szok i konsternacja. Może ciężko sobie wyobrazić jak ten uroczy dzieciak zdobywa autorytet, chociażby strasząc daleki ciastkiem, ale wszystko stanęłoby na głowie ;D

  • Gość: [GreatOuse] *.bb.sky.com

    Wspomnienie Asa Butterfielda przez Absinthic sprawiło, że przed oczami stanął mi Alexander Vlahos.

    A na jego stronie na merlin.wikia.com pojawia się zdanie: "Alexander has been considered for the role of the 12th Doctor, on the other BBC casted show, Doctor Who." Wiadomo jak to jest z Wikipedią, ale ja nie miałabym nic przeciwko Alexowi w roli Doctora.

  • hey_knock_knock

    Asa? Brzmi cudownie abstrakcyjnie i aż nadto szalenie, ale w tym szaleństwie mogłaby być metoda! Nawet przez moment wcześniej o tym nie pomyślałam, ale teraz po wyobrażeniu sobie - jestem za. Właśnie byłoby dobrze, gdyby Doctor był taki trochę bardziej niekonwencjonalny ... np. dużo młodszy albo dużo starszy. Ale moim największym marzeniem (raczej niewykonalnym) jest, żeby do samego końca nie ujawnili, kto będzie Doctorem, żebym się przypadkiem nie dowiedziała ani z Facebooka, ani z Tumblra, i żyła w tej słodkiej nieświadomości aż do zobaczenia odcinka na własne oczy ... i żebym się pozytywnie zaskoczyła :) z racji że żyjemy w erze Internetu pewnie i tak się dowiem szybciej, ale pomarzyć zawsze można :)

  • Gość: [Absinthic] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    A gdyby tak w świątecznym 11 spotkał 12 nie będąc tego świadom, w przeciwieństwie do 12? To ten szok na końcu? Ale gdyby mieć zrobić zgodnie z pomysłem przedmówcy (czyni?), to szkoda, że w ogóle ujawnili, że odchodzi. Oglądamy sobie spokojnie świątecznego speciala, Doctor oberwał - a co tam, przecież nie zregeneruje. <żółte światło> ... are f***ing kiddin' me? To byłby zaiste mistrzowski trolling na miarę Moffata. Albo 12 pojawi się 23.11 o czym się dowiemy albo dopiero w święta albo na napisach końcowych, taka mała niewyróżniająca się notka dla spostrzegawczych.

Dodaj komentarz

© zwierz popkulturalny
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci